poniedziałek, 5 sierpnia 2013
WARSZTATY PIĘKNOŚCIOWE W ŁODZI
Ponieważ mamy lato, piękne słońce - Fundacja Rak'r'Roll postanowiła sprawdzić jak gorące słońce jest w Łodzi.
I podobno jest meGa gorące i meGa pozytywne.
Łódź to rodzinne miasto Magdy Prokopowicz.
Po raz pierwszy będą organizowane w nim WARSZTATY PIĘKNOŚCIOWE dla kobiet, które tego raka rollują, ale też dla tych - które go wyrollowały!
Odbędą się w fajnym miejscu, salon jest właśnie taki z rock'n'roll.
W planach fryzjerzy, makijaż, manicure, pielęgnacja ciała.
O fotorelację z tego wydarzenia zadba Artur Kraszewski
APPAIMAGES / ART PRESS PHOTO AGENCY
http://www.appaimages.pl/
Termin warsztatów - 12 sierpnia
Udział w warsztatach jest całkowicie BEZPŁATNY.
https://www.facebook.com/notes/fundacja-raknroll-wygraj-%C5%BCycie/warsztaty-pi%C4%99kno%C5%9Bciowe-w-%C5%82odzi/10151614662656969
Jeśli to jesteś Ty, albo ktoś z Twoich bliskich - zachęcamy.
Warto się rozejrzeć, może to właśnie ktoś z najbliższego otoczenia potrzebuje pomocy.
Choroba nowotworowa to przygnębiający moment w życiu człowieka, dla kobiety to dość często osobisty dramat, chemioterapia często obdziera je żywcem ze skóry.
Fundacja Rak'n'Roll, której celem od początku była zmiana schematu myślenia na temat choroby nowotworowej oraz poprawa jakości życia chorych na raka dba o pozytywną energię, uśmiech, radość życia.
ZŁAPCIE tę kulę pozytywnej energii!
Zgłosiło się już kilka Pań, jest jeszcze kilka miejsc.Piszcie na patka@raknroll.pl.
https://www.facebook.com/pages/Fundacja-RaknRoll-Wygraj-%C5%BBycie/305950490392
niedziela, 4 sierpnia 2013
Konik polny, a niech sobie ze mną mieszka.
Tego kolorowego motyla posyłałam przez 12 m-cy na profil Fundacji Rak'n'Roll i to nie było bez znaczenia.
Raz w miesiącu.
Tego samego dnia każdego miesiąca.
Był też takim nośnikiem energii między niebem, a ziemią ;))
Był też moim prywatnym ''listonoszem'' - ten kto zna mój notes na facebooku, zapewne wie o czym piszę ;)
Już od wczoraj towarzyszy mi w mieszkaniu konik polny, jakoś nie mogę się go pozbyć - ostatniej nocy go wyprosiłam, rano był ponownie.
Niczym zielone światło!
Zapaliło się.
![]() |
| dziś,8pm |
Chce robić to co robię dotychczas, tylko pełniej, spektakularniej.
Dlaczego miałabym nie założyć TEJ Fundacji od TEGO raka?!
Eureka!
W Rak'n'Roll pragnę być przez całe swoje życie, na ile mi pozwoli czas, zdrowie i moje możliwości - ale przecież mogę zrobić jeszcze więcej.
Dopiero teraz dotarło do mnie, że jest tylu ludzi w kraju, którzy decydują się nie tylko na leczenie w klinikach za granicą, ale też często decydują się, by ratować swoje i swoich bliskich życie właśnie poza granicami kraju.
Często to jedyne wyjście z sytuacji i jedyny ratunek.
Myślę o tym już od dawna, ale dziś ten pomysł rozpalił w mojej głowie pożar i nie próbowałam go gasić, a sięgnęłam po telefon, usiadłam do klawiatury, napisałam maile do ludzi i umówiłam się na spotkania.
Podczas wizyty w kraju umówię się na kolejne spotkania z ludźmi, którzy byli inspiracją do tego, by narodził się ten pomysł.
Tak się zastanawiam, że moje dzisiejsze samopoczucie podyktowane wydarzeniami mijającego tygodnia i tak nie jest takie złe, skoro głowa taka kreatywna.
Chciałabym móc napisać Wam o tym wszystkim co przyniósł mi ten tydzień, ale zdecydowałam, że ten blog - pomimo, iż jest mega prawdziwy - jest po coś innego i nie ma tutaj miejsca na mało fajne sprawy, zwłaszcza kiedy zgłasza się coraz więcej osób, które chcą napisać o tym - jak Patka stała się TĄ od TEGO raka.
To jest niesamowite, bo nigdy nie spodziewałabym się tego, że dziś będziemy z tyloma ludźmi turlać tę meGa pozytywną kulę energii.
Dostaję każdego dnia jednego maila, czasem jest ich więcej - od kobiet chorych na raka, które piszą pomimo swojego przygnębienia o tym, jak zaczynają ze mną dzień, zaczynają go z moim wpisem, czy tutaj - czy na facebooku.
Są również maile od rodziców chorych dzieci.
Są to różne historie ludzi, różne etapy choroby.
To jest meGa wzruszające, czasem nie wiem co napisać, ale staram się znaleźć zawsze czas - choć na kilka słów.
Wiecie dlaczego?
Bo zawsze myślę wtedy, że mogę być ostatnią osobą, która cokolwiek do takiego człowieka napisała, bo nie wiem kim jest ktoś po drugiej stronie klawiatury, nie wiem na ile jest prawdziwy, na ile pisze o tym, że jest chory, a na ile jest szczęśliwy.
Wiem sama z własnego doświadczenia - kiedy mój Tata popełnił samobójstwo - wiem, że potrzebował dobrego kompana, dobrego słuchacza, dobrego rozmówcy.
Wiem też, że moja Mama kiedy zachorowała na raka, podczas chemioterapii potrzebowała dobrego kompana, dobrego słuchacza, cichego ale pozytywnego rozmówcy.
Często rozdaję uśmiech na ulicy ludziom, w metrze, w autobusie - bo może właśnie tego ten człowiek potrzebuje.
Czasem wystarczy tak niewiele, by móc dokonać tak dużo.
Dlatego też chcę wykorzystać swój czas najpiękniej jak potrafię, podarować go tym, którzy go potrzebują - nie tym, którzy mi go zabierają i trwonią.
O tym, czym chce zajmować się w życiu dowiedziałam się przeszło rok temu, z każdym miesiącem, z każdym dniem odkrywałam więcej - wiem, że się do tego nadaję, wiem to - bo potrafię zrezygnować z wielu spraw w swoim życiu, potrafię wyrzec się tylu rzeczy, bez których kiedyś myślałam, że życie jest niemożliwe.
Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak szczęśliwie skończyć swój projekt książki - oddać ją Fundacji Rak'n'Roll, cieszyć się z tego do końca życia i robić właśnie TĘ rakową robotę!
Małe łyse głowy to bardzo ciężki temat, ale przecież tylko tak możemy nauczyć się tego, co jest w życiu ważne.
Przepraszam za TAKI wpis, ale to dziś z serca, jak zawsze zresztą, choć dziś dokopałam się do spraw skrytych na samym jego dnie.
piątek, 2 sierpnia 2013
To proste, bo dobro jest proste.
Dorzuć się na trzecią dawkę chemii!
http://www.siepomaga.pl/f/mamserce/c/951
Kochani,
pozostało do uzbierania MNIEJ niż połowa kwoty, tYle już przeszliśmy razem,
zatem warto iść razem dalej.
Dziękuję przede wszystkim w imieniu Rodziców - za każdą pomoc,
ale również i w imieniu swoim, za to że wciąż zgłaszają się nowe miejsca, nowi ludzie, którzy zadają pytania i chcą pomagać.
Szymon już od kilku dni jest w Londynie, obecnie jest pacjentem Moorfields Eye Hospital.
6 sierpnia będzie miał spotkania z lekarzami w Great Ormond Hospital for Children, gdzie 7 sierpnia otrzyma drugą dawkę chemii, na którą udało się uzbierać dzięki Wam wszystkim.
Udało się uzyskać dofinansowanie z Fundacji w Hamburgu, zatem jesteśmy miło przygotowani na wrześniową wizytę Szymona w Londynie.
Jutro, 2 sierpnia zobaczę się z Szymonem i Jego Rodzicami - siądziemy na trawie , porozmawiamy, wspólnie zjemy obiad.
Obiecuję zdjęcia! :-)
Jutro również ukaże się materiał na portalu Londynek.net
http://londynek.net/?
W pomoc dla Szymona zaangażowało się sporo ludzi - nie tylko w kraju, ale na całym świecie.
To proste, bo dobro jest proste.
Na stronie Szymona na facebooku, w prawym górnym rogu - znajdziecie opcję
''Zbieramy na 3 dawkę chemii'', po otworzeniu jej - uzyskacie dostęp do opcji paypal.
https://www.facebook.com/SzymonPietko
Dzięki za Wasze dobre serce, za wsparcie!
Patka
sobota, 27 lipca 2013
Zafunduj sobie
Wyspaliście się?
Mnie obudziły lisy, w dodatku skrzeczące.
Zastanawiam się, czy one tak mają i wydają takie odgłosy, czy też to są jakieś ich zalotne rozwiązania ;)
Przeraźliwy hałas, ale liski fajne.
Udało mi się pstryknąć fotkę, nawet!
Jak dziś będziecie spędzać dzień?
Jedni znajomi wyjeżdzają na wakacje, drudzy piknikują.
Przyjaciele zaprosili mnie dziś do siebie, powinnam pojechać - ale jeszcze się zastanawiam, bo zaplanowałam parę rzeczy na dziś inaczej.
Biorąc pod uwagę, że jutro MY piknikujemy w Greenwich - chciałam nadgonić parę spraw, ale też czemu miałabym się troszkę nie ponudzić, dać odpocząć tej głowie, palcom - by nie dotykały przez jeden dzień klawiatury?
Przeczytałam dziś rano zapowiedź nowego Magazynu Coaching
'' Zafunduj sobie 10 minut dziennie >>nicnierobienia<<. Siedź za biurkiem, gap się w okno, przestań myśleć i nie odbieraj telefonów. Skup się na tym, co widzisz i słyszysz''.
Lubię ten magazyn i czasem przywożę z PL, ten z pewnością kupię podczas pobytu sierpniowego :)
Umiem być sama i bardzo to lubię, niby umiem odpoczywać, aczkolwiek chyba muszę się jeszcze sporo nauczyć!
Jakiś czas temu dostałam też wiadomość od kogoś kogo nawet nie znam, rozmawiałam parę razy przez telefon, wymieniłam się służbową korespondencją i ten ktoś napisał:
''Leć.Tylko troszkę zwolnij :)
W ub roku robiliśmy kampanię społeczną od chorób serca wśród kobiet.
Rozmawiałem z Linds Evans, która stwierdziła '' Jak nas zabraknie to kto się bedzie innymi opiekować?''.Interpretować można na setki sposobów, zwolnij dziewczyno bo masz ważne misje na głowie''
Bardzo mnie to wzruszyło.
Nie miałam ostatnio czasu dla ludzi, dla tych którzy piszą do mnie piękne maile, krótkie wiadomości - postaram się to nadrobić :)
Dziękuję Wam.
Moja okolica to spokojne miejsce, aczkowiek temperamentni sąsiedzi z dziećmi dają popalić w weekendy ;))
Gwarno jest, dlatego też czasem marzę o jakiejś bezludnej wyspie, choć na jeden tydzień.
Wczoraj porozmawiałam z Mamą, wróciła z Kletna - szczęśliwa i z antybiotykiem, o który zadbał ... kleszcz.
Uważajcie na nie, zwłaszcza o tej porze roku!
Wspaniałego weekendu, gdziekolwiek jesteście :)
PS. No i zapomniałabym krzyknąć całemu światu, że udało się z tym dofinansowaniem z Niemiec.
Szpital wreszcie zgodził się na tę propozycję, Rodzicom Szymona będzie znacznie lżej!
Jest moc!
Mnie obudziły lisy, w dodatku skrzeczące.
Zastanawiam się, czy one tak mają i wydają takie odgłosy, czy też to są jakieś ich zalotne rozwiązania ;)
Przeraźliwy hałas, ale liski fajne.
Udało mi się pstryknąć fotkę, nawet!
Jak dziś będziecie spędzać dzień?
Jedni znajomi wyjeżdzają na wakacje, drudzy piknikują.
Przyjaciele zaprosili mnie dziś do siebie, powinnam pojechać - ale jeszcze się zastanawiam, bo zaplanowałam parę rzeczy na dziś inaczej.
Biorąc pod uwagę, że jutro MY piknikujemy w Greenwich - chciałam nadgonić parę spraw, ale też czemu miałabym się troszkę nie ponudzić, dać odpocząć tej głowie, palcom - by nie dotykały przez jeden dzień klawiatury?
Przeczytałam dziś rano zapowiedź nowego Magazynu Coaching
'' Zafunduj sobie 10 minut dziennie >>nicnierobienia<<. Siedź za biurkiem, gap się w okno, przestań myśleć i nie odbieraj telefonów. Skup się na tym, co widzisz i słyszysz''.
Lubię ten magazyn i czasem przywożę z PL, ten z pewnością kupię podczas pobytu sierpniowego :)
Umiem być sama i bardzo to lubię, niby umiem odpoczywać, aczkolwiek chyba muszę się jeszcze sporo nauczyć!
Jakiś czas temu dostałam też wiadomość od kogoś kogo nawet nie znam, rozmawiałam parę razy przez telefon, wymieniłam się służbową korespondencją i ten ktoś napisał:
''Leć.Tylko troszkę zwolnij :)
W ub roku robiliśmy kampanię społeczną od chorób serca wśród kobiet.
Rozmawiałem z Linds Evans, która stwierdziła '' Jak nas zabraknie to kto się bedzie innymi opiekować?''.Interpretować można na setki sposobów, zwolnij dziewczyno bo masz ważne misje na głowie''
Bardzo mnie to wzruszyło.
Nie miałam ostatnio czasu dla ludzi, dla tych którzy piszą do mnie piękne maile, krótkie wiadomości - postaram się to nadrobić :)
Dziękuję Wam.
Moja okolica to spokojne miejsce, aczkowiek temperamentni sąsiedzi z dziećmi dają popalić w weekendy ;))
Gwarno jest, dlatego też czasem marzę o jakiejś bezludnej wyspie, choć na jeden tydzień.
Wczoraj porozmawiałam z Mamą, wróciła z Kletna - szczęśliwa i z antybiotykiem, o który zadbał ... kleszcz.
Uważajcie na nie, zwłaszcza o tej porze roku!
Wspaniałego weekendu, gdziekolwiek jesteście :)
PS. No i zapomniałabym krzyknąć całemu światu, że udało się z tym dofinansowaniem z Niemiec.
Szpital wreszcie zgodził się na tę propozycję, Rodzicom Szymona będzie znacznie lżej!
Jest moc!
środa, 24 lipca 2013
Zapach peonii
Dziękuję, że jesteście.
Gdzieś po drugiej stronie klawiatury, często nawet nie wiem gdzie jest Wasze miejsce - a jesteście.
Za to Wam dziękuję.
Za wszystkie dobre słowa, które piszecie do mnie jak już mnie znajdziecie, gdzieś na facebooku ;)
To jest niesamowite!
Staram się troszkę zwolnić swoje tempo, które ostatnio było niemalże zabójcze, ale zauważyłam, że jak zwalniam - to boli mnie głowa ;)
Ciekawe to jest, bo rzeczywiście jak robi się jakieś miejsce w tej głowie - to jej chyba jest źle i wtedy wysyła sygnał, ona lubi być wypełniona po brzegi.
Sama już nie wiem, jak to ze mną i z tą moją głową jest.
Nie umiem nic nie robić, nie znoszę tego, jak nie wiem co ze sobą zrobić.
Kochani, od wczoraj prowadzę rozmowy z Great Ormond Hospital for Children - mam wrażenie, że to jakaś walka z wiatrakami, niestety nie potrafię odpuścić - dopóki nie dowiem się, że wszystkie drogi zostały przetarte.
I tak już mają mnie dość w tym szpitalu, ale trudno.
Patki wiele osób ma dość ;))
Jak będzie trzeba - pojadę tam z telewizją, bo o tym trzeba powiedzieć, i niech powie o tym ten, który ratuje życie, ale według jakiegoś regulaminu!
Czekam cierpliwie dziś na to co wyniknie, emocje nic nam nie podpowiedzą- aczkolwiek w moim przypadku czasem impuls to właściwa droga, ale tak - sprawa jest zbyt poważna i tylko spokój może ją uratować.
Potrzebuję kupić białą ramę, dużą.
Na plakat Łeb do słońca mam ścianę w swoim mieszkaniu, a konkretnie w mojej sypialni ;)
Będzie pasować do całości, ogólnie chyba będzie pasować do mnie - poza tym będzie mnie ładować tą energią jeszcze bardziej ;)
Zaczęłam dzień bez kawy, skończyła się puszka, przede mną perspektywa zakupów, siedzę i sączę kubek millicano caff free i jakoś funkcjonuję.
Cudownego dnia Wam życzę, gdziekolwiek jesteście, cokolwiek robicie.
Zachwytu nad małymi rzeczami.
Zabierzcie sobie po pachnącej peonii i pamiętajcie, że Wam dziękuję :)
Gdzieś po drugiej stronie klawiatury, często nawet nie wiem gdzie jest Wasze miejsce - a jesteście.
Za to Wam dziękuję.
Za wszystkie dobre słowa, które piszecie do mnie jak już mnie znajdziecie, gdzieś na facebooku ;)
To jest niesamowite!
Staram się troszkę zwolnić swoje tempo, które ostatnio było niemalże zabójcze, ale zauważyłam, że jak zwalniam - to boli mnie głowa ;)
Ciekawe to jest, bo rzeczywiście jak robi się jakieś miejsce w tej głowie - to jej chyba jest źle i wtedy wysyła sygnał, ona lubi być wypełniona po brzegi.
Sama już nie wiem, jak to ze mną i z tą moją głową jest.
Nie umiem nic nie robić, nie znoszę tego, jak nie wiem co ze sobą zrobić.
Kochani, od wczoraj prowadzę rozmowy z Great Ormond Hospital for Children - mam wrażenie, że to jakaś walka z wiatrakami, niestety nie potrafię odpuścić - dopóki nie dowiem się, że wszystkie drogi zostały przetarte.
I tak już mają mnie dość w tym szpitalu, ale trudno.
Patki wiele osób ma dość ;))
Jak będzie trzeba - pojadę tam z telewizją, bo o tym trzeba powiedzieć, i niech powie o tym ten, który ratuje życie, ale według jakiegoś regulaminu!
Czekam cierpliwie dziś na to co wyniknie, emocje nic nam nie podpowiedzą- aczkolwiek w moim przypadku czasem impuls to właściwa droga, ale tak - sprawa jest zbyt poważna i tylko spokój może ją uratować.
Potrzebuję kupić białą ramę, dużą.
Na plakat Łeb do słońca mam ścianę w swoim mieszkaniu, a konkretnie w mojej sypialni ;)
Będzie pasować do całości, ogólnie chyba będzie pasować do mnie - poza tym będzie mnie ładować tą energią jeszcze bardziej ;)
Zaczęłam dzień bez kawy, skończyła się puszka, przede mną perspektywa zakupów, siedzę i sączę kubek millicano caff free i jakoś funkcjonuję.
Cudownego dnia Wam życzę, gdziekolwiek jesteście, cokolwiek robicie.
Zachwytu nad małymi rzeczami.
Zabierzcie sobie po pachnącej peonii i pamiętajcie, że Wam dziękuję :)
wtorek, 23 lipca 2013
Pomyśl, a potem zrób.
True!
Wczoraj chciałam napisać, ale temperatura za oknem nie pozwoliła na wiele, zresztą wczoraj potrzebowałam snu i odpoczynku.
Ostatnich kilka nocy było krótkich, późno zasypiałam, najczęściej nad ranem i wstawałam bardzo wcześnie rano.
Mamy prawdziwe lato w Londynie.
Butelki z wodą mineralną nawet już nie zakręcam, jest zawsze pod ręką.
Jestem zadowolona i pełna pozytywnych wrażeń, przywiezionych z turnieju Stevenage Cup 2013.
To była dla mnie nagroda za cały poprzedni tydzień, który dzięki ''serdeczności'' niektórych był trudny.
W niedzielę udało się nam zebrać nawet sporą ilość pieniędzy dla małego Szymona.
Udało się też zlicytować koszulki drużyn piłkarskich, uczestnicy turnieju mieli niesamowitą radość z tego, że mogą pomóc.
To mnie zaskoczyło najbardziej, koszulki koszulkami - ale to, że chcieli pomóc małym dzieciakom - chorym na raka.
Po powrocie emocje mi puściły, a były we mnie od początku poprzedniego tygodnia - no i wieczór niedzielny zakończyłam łzami, ogromnymi, chyba też miałam taką potrzebę, nie wiem - bardzo rzadko płaczę, więc chyba to była potrzeba.
Ktoś mnie zmęczył po prostu swoimi słowami, no i poszło.
Potem płakałam i nad tym kimś, bo rzeczywiście życie doświadcza innych okrutnie, czasem nawet nie ma się co dziwić, że przychodzi taki moment i że ludzie przestają się kontrolować, emocje same układają im scenariusz.
Dla mnie najważniejsza jedna sprawa - pomyśl, nim otworzysz usta, by przemówić, a potem coś zrobić.
W kontaktach z innymi - jest to najprostsza i najszybsza metoda, by się nauczyć tego, nim kogokolwiek zranisz, nim siebie zranisz.
Wciąż się też tego uczę, właśnie najczęściej od innych.
Chętnie pomagam i takie epizody nie zniechęcają mnie raczej, ale w niedzielę wieczorem zastanawiałam się po co mi takie emocje, na nie pozwolić sobie ani nie mogę, ani nie mam ochoty.
Zatem warto mysleć, o tym co się robi, warto zachować również dystans do ludzi z którymi robi się pewne rzeczy, to znacznie ułatwia sprawę, o czym przekonałam się ostatnio.
Dziecko moje zapytało mnie:
- Mamo, czy ty wiesz co stres robi z twoim sercem?
ZAPALIŁO mi się zielone światło.
Te słowa mojej dwudziestoletniej córki zalegają mi w głowie i w sercu.
Posłucham Jej, bo to mi uświadomiło jak bardzo się martwi o mnie, widząc jak bardzo biorę do siebie słowa obcych mi ludzi, którzy w zależności od nastroju - albo są pozytywni, albo są negatywni.
Jestem mocno odporna na jakiekolwiek zło, ale są sprawy, które rzeczywiscie są niczym niszczące kataklizmy.
Oszczędzę Wam detali, aczkolwiek staram się zawsze być uczciwa i pisać tak jak czuję - dlatego też czuję, że nie mogę ujawnić pewnych historii, bo to spowodowałoby spory zamęt wśród osób, które niby coś tutaj robią, a tak na serio to gdyby się temu przyjrzeć z bliska, można byłoby zwątpić w wiele dobrych rzeczy na świecie.
I jeśli ja się temu przeciwstawiam w jakiś sposób, jestem automatycznie odsuwana od ludzi, którzy się po prostu mnie obawiają, a nie obawialiby się, gdyby byli clear ;)
Prośba do Panów, jestem pewna, że doskonale będą wiedzieli, którzy wiedzieć powinni, bo ...
Zdaje sobie z tego sprawę, że czytają mojego bloga, choćby przez ciekawość - nim zrobicie jakikolwiek krok w moją stronę i kobiece feromony obudzą w Was zwierzę, bo nawet nie mężczyznę - zastanówcie się czy warto, czy warto poświęcać aż tyle, i sprawdzać ile zostało jeszcze do krawędzi przepaści.
Jestem przyzwyczajona do takich sytuacji i jak wiecie świetnie sobie z tym daje radę, ale Wy zacznijcie myśleć głową, którą macie w górze, nie w dole - w taki jedynie sposób unikniecie mało sympatycznych sytuacji w swoim życiorysie, a i dla wielu będziecie tym kimś - za kogo wielu Was uważa.
Z własnego doświadczenia wiem, a jestem szcześliwą rozwiedzioną kobietą, że nie warto ulegać chwilowym pokusom.
Łatwo czasem nie jest, ale gdyby było - byłoby to życie mało interesujące.
Ja nie komplikuję sobie życia i jedyne czego oczekuję od innych, to właśnie tego - by nie próbowali mi go komplikować.
Simple!
Od rana jestem na wodzie, czas na kawę.
Dzwoniłam do Great Ormond Hospital for Children, zostawiłam wiadomość.
Dziś ważny dzień i te kilka kolejnych, może to będzie jakieś nowe światło dla sprawy małego Szymona.
Trzymajcie kciuki!
Wczoraj chciałam napisać, ale temperatura za oknem nie pozwoliła na wiele, zresztą wczoraj potrzebowałam snu i odpoczynku.
Ostatnich kilka nocy było krótkich, późno zasypiałam, najczęściej nad ranem i wstawałam bardzo wcześnie rano.
Mamy prawdziwe lato w Londynie.
Butelki z wodą mineralną nawet już nie zakręcam, jest zawsze pod ręką.
Jestem zadowolona i pełna pozytywnych wrażeń, przywiezionych z turnieju Stevenage Cup 2013.
To była dla mnie nagroda za cały poprzedni tydzień, który dzięki ''serdeczności'' niektórych był trudny.
W niedzielę udało się nam zebrać nawet sporą ilość pieniędzy dla małego Szymona.
Udało się też zlicytować koszulki drużyn piłkarskich, uczestnicy turnieju mieli niesamowitą radość z tego, że mogą pomóc.
To mnie zaskoczyło najbardziej, koszulki koszulkami - ale to, że chcieli pomóc małym dzieciakom - chorym na raka.
Po powrocie emocje mi puściły, a były we mnie od początku poprzedniego tygodnia - no i wieczór niedzielny zakończyłam łzami, ogromnymi, chyba też miałam taką potrzebę, nie wiem - bardzo rzadko płaczę, więc chyba to była potrzeba.
Ktoś mnie zmęczył po prostu swoimi słowami, no i poszło.
Potem płakałam i nad tym kimś, bo rzeczywiście życie doświadcza innych okrutnie, czasem nawet nie ma się co dziwić, że przychodzi taki moment i że ludzie przestają się kontrolować, emocje same układają im scenariusz.
Dla mnie najważniejsza jedna sprawa - pomyśl, nim otworzysz usta, by przemówić, a potem coś zrobić.
W kontaktach z innymi - jest to najprostsza i najszybsza metoda, by się nauczyć tego, nim kogokolwiek zranisz, nim siebie zranisz.
Wciąż się też tego uczę, właśnie najczęściej od innych.
Chętnie pomagam i takie epizody nie zniechęcają mnie raczej, ale w niedzielę wieczorem zastanawiałam się po co mi takie emocje, na nie pozwolić sobie ani nie mogę, ani nie mam ochoty.
Zatem warto mysleć, o tym co się robi, warto zachować również dystans do ludzi z którymi robi się pewne rzeczy, to znacznie ułatwia sprawę, o czym przekonałam się ostatnio.
Dziecko moje zapytało mnie:
- Mamo, czy ty wiesz co stres robi z twoim sercem?
ZAPALIŁO mi się zielone światło.
Te słowa mojej dwudziestoletniej córki zalegają mi w głowie i w sercu.
Posłucham Jej, bo to mi uświadomiło jak bardzo się martwi o mnie, widząc jak bardzo biorę do siebie słowa obcych mi ludzi, którzy w zależności od nastroju - albo są pozytywni, albo są negatywni.
Jestem mocno odporna na jakiekolwiek zło, ale są sprawy, które rzeczywiscie są niczym niszczące kataklizmy.
Oszczędzę Wam detali, aczkolwiek staram się zawsze być uczciwa i pisać tak jak czuję - dlatego też czuję, że nie mogę ujawnić pewnych historii, bo to spowodowałoby spory zamęt wśród osób, które niby coś tutaj robią, a tak na serio to gdyby się temu przyjrzeć z bliska, można byłoby zwątpić w wiele dobrych rzeczy na świecie.
I jeśli ja się temu przeciwstawiam w jakiś sposób, jestem automatycznie odsuwana od ludzi, którzy się po prostu mnie obawiają, a nie obawialiby się, gdyby byli clear ;)
Prośba do Panów, jestem pewna, że doskonale będą wiedzieli, którzy wiedzieć powinni, bo ...
Zdaje sobie z tego sprawę, że czytają mojego bloga, choćby przez ciekawość - nim zrobicie jakikolwiek krok w moją stronę i kobiece feromony obudzą w Was zwierzę, bo nawet nie mężczyznę - zastanówcie się czy warto, czy warto poświęcać aż tyle, i sprawdzać ile zostało jeszcze do krawędzi przepaści.
Jestem przyzwyczajona do takich sytuacji i jak wiecie świetnie sobie z tym daje radę, ale Wy zacznijcie myśleć głową, którą macie w górze, nie w dole - w taki jedynie sposób unikniecie mało sympatycznych sytuacji w swoim życiorysie, a i dla wielu będziecie tym kimś - za kogo wielu Was uważa.
Z własnego doświadczenia wiem, a jestem szcześliwą rozwiedzioną kobietą, że nie warto ulegać chwilowym pokusom.
Łatwo czasem nie jest, ale gdyby było - byłoby to życie mało interesujące.
Ja nie komplikuję sobie życia i jedyne czego oczekuję od innych, to właśnie tego - by nie próbowali mi go komplikować.
Simple!
Od rana jestem na wodzie, czas na kawę.
Dzwoniłam do Great Ormond Hospital for Children, zostawiłam wiadomość.
Dziś ważny dzień i te kilka kolejnych, może to będzie jakieś nowe światło dla sprawy małego Szymona.
Trzymajcie kciuki!
piątek, 19 lipca 2013
POTRZEBUJEMY WAS!
![]() |
| SZYMON PIĘTKO |
Kochane Ludziska po drugej stronie klawiatury!
Pisałam o Szymonie już jakiś czas temu, obecnie czekamy na Niego ponownie.
Przylatuje z rodzicami do Londynu 30 lipca.
7 sierpnia będzie miał podaną drugą dawkę chemii w Great Ormond Hospital for Children.
To się nie uda, jeśli nie będzie na nią pieniędzy.
A tych brakuje, sporo brakuje.
To nawet nie półmetek, bo za drugą dawką chemii, będzie kolejna - trzecia, też za oGromne pieniądze.
W UK zbieramy forsę niemalże już wszędzie, ludzie prywatni - którzy się sami zgłaszają robią zbiórki wśród rodziny, znajomych - pięknie Im za to dziękuję!
Bo to ogromne też wsparcie dla mnie, nie jestem sama - i mogę liczyć na innych!
21 lipca organizator Turnieju Stvenage Cup 2013 włożył tyle serca w przygotowanie też akcji zbiórki pieniędzy dla Szymona.
JEDZIEMY!
Mało tego - są koszulki drużyn piłkarskich, podpisane przez graczy - podarowane na aukcję przez Grzegorza Faberskiego, Tatę Antka Faberskiego -który sam jest podopiecznym fundacji Mam Serce.
Pieniądze z aukcji tych rzeczy będą przekazane na leczenie Antka & Szymka!
W poniedziałek będziemy przygotowywać materiał z TVP, polonijne media wspierają akcję, rodzina ma zakwaterowanie i zapewniony transport po mieście z lotnisk.
Patka, prawie w ogóle się nie modli!
Nie potrafi - ale jakoś ten Pan Bóg jest dla niej łaskawy i prowadzi szczęśliwie po tej wyboistej drodze, ale Patka poszła też do kościoła - może uda się przeprowadzić też zbiórki pieniężne na mszach w Londynie.
Patka czeka na decyzje.
Proszę Was jeśli możecie, każdy pieniądz jest na wagę złota dla tych doświadczonych przez życie ludzi.
Wiem, że bloga poczytujecie w różnych zakątkach świata, bardzo Wam za to dziękuję, pielęgnuję to.
Dlatego zwracam się do Was z prośbą o pomoc.
Matka Kasi Piętko, mamy dwuletniego Szymona - jest chora na raka, w momencie - gdzie Szymon będzie poddawany swojej chemii - Jego Babcia będzie poddawana swojej.
Płakać mi się chce jak o tym piszę, dlatego też - zrezygnowałam ze swoich wakacji - miałam lecieć gdzieś odpocząć choć przez chwilę z moją córką w ostatnim tygodniu lipca - NIE, nie mogę - doprowadzę do szczęśliwego końca tę historę i dopiero polecę.
Wakacje to przyjemność, jeszcze nie mogę.
Wrzesień to też dobry czas na odpoczynek.
Proszę pomóżcie, jeśli macie taką możliwość - pomóżcie.
Piszcie na patka@raknroll.pl
Odpowiem na wszystkie pytania, jeśli tylko to ma pomóc temu dziecku!
Dobrego dnia Wam życzę :-)
PATKA
OPCJA PAYPAL:
http://www.siepomaga.pl/f/mamserce/c/902
INFO:
http://londynek.net/wiadomosci/Rodacy+na+Wyspach+pomagaja!+wiadomosci+news,/wiadomosci/article?jdnews_id=17940
Subskrybuj:
Posty (Atom)







