środa, 21 sierpnia 2013

Nigdy nie jest za późno na zmiany...

Ponieważ jestem podczas wstrząsu, jakiego doświadczyłam odkąd Karolina Gorazda podsunęła mi pod nos lekturę, zaczynam  się zastanawiać - czy nie wpadam w jakąś obsesję antyrakową ;)
antyrak Dr David Servan-Schreiber, o tej lekturze piszę.

Moje dwudziestoletnie dziecko patrzy na mnie jak na wariatkę, jak skaczę po łazience i przeglądam wszystko co na półkach stoi.
Wczoraj zapoznałam Olę z kolorową wkładką w książce.

Ta lista drobnych i poważnych przemian w życiu to przecież nic innego jak zmiana przyzwyczajeń, to proste.
Trzeba sobie tylko to uświadomić, poobserwować siebie, otoczenie w którym żyjemy.
Po przeczytaniu tej książki, okazuje się, że prawie wszystko z nami w porządku, bo styl życia, który prowadzimy jest dość zdrowy, ale wyłapałam kilka poważnych błędów, o których nie myślimy w biegu za życiem.

Właśnie!
W biegu za życiem, dobrze to napisałam.
Przecież to chodzi o nasze życie, życie naszych najbliższych.

Cieszę się, bo pomimo iż córka patrzy na matkę jak na wariatkę - ale to tylko dlatego, że od wczesnych godzin rannych do ...wczesnych godzin rannych - matka obłożona swoimi pasjami, pracą, obok stosowna literatura -  przeżywa i zmusza córkę do słuchania, daje Jej do myślenia.
Owszem nie uchronię Jej od wszystkiego, to jest niemożliwe, nie będę nawet Jej przekonywać na siłę do wielu spraw, które uświadamiam sobie ja sama bedąc dorosłym człowiekiem, ale mogę zrobić bardzo dużo.

Przedyskutowałyśmy sobie kilka kwestii, i tak wiemy, że perfumy pomimo iż pachną są tak naprawdę - beee, ale lubimy je i używać ich będziemy, natomiast jeśli możemy coś zastąpić - robimy to.
Przejrzałam całą zawartość wyposażenia łazienki, również i środki czyszczące, które używam w domu.
Lodówka jest w porządku, dbamy o to co jemy - ale od teraz podczas zakupów to nie tylko sprawdzanie daty ważności, ale sprawdzanie tego co kupujemy i co wkładamy do koszyka.
Do śmieci poszedł dezodorant - na samą myśl, że po ogoleniu pachy ładowałam na skórę aluminium, włosy stają mi dęba
( nieważne, że jestem łysa! ) - a jak już pomyślałam, że to samo robi moja córka, która zaczyna dopiero swoje dorosłe życie i nikt inny jak JA muszę Ją do tego życia przygotować i od tej strony też, bo gdy mnie kiedyś braknie - będzie wiedziała co jest ważne, by delektować się życiem, będzie wiedziała gdzie zajrzeć i przeczytać, będzie umiała spytać.

Sukin-Australian Natural Skincare -
odkryłam już dawno temu.
Pracując w pewnym świetnym Spa, gdzie medytacja była śniadaniem - znalazłam tę markę.
Wypróbowałyśmy z Olą prawie wszystko, od szamponów, poprzez wodę różaną do twarzy, skończywszy na kremie do stóp.
Mam kilka mega ulubionych pozycji, jak np. ROSE HIP OIL, który zawiozłam też do kraju dla Mamy, dla mojej byłej teściowej, dla przyjaciół.

A balsam do ciała?
Najlepszy jaki w życiu używałam!

Ceny tych produktów nie są mega wielkie, fakt że czasem kupowałyśmy coś innego, bo tańsze, bo nowsze i kusiło - a tak naprawdę analizując sobie to wszystko - to przecież wydajemy więcej na te ''śmieci'' z kolorowych tubek!
No i wypróbowałam naturalny dezodorant BEZ ALUMINIUM, polecam!
Mam kontakt do dystrybutora tych produktów w UK, skontaktowałam się już z Nim i stopniowo zamieniamy swoje te nabyte w ostatnim czasie kolorowe tubki na te drobne organiczne, dostawiamy do tych które są już w użyciu.

http://cressuk.com/Brand/sukin-uk-natural-skin-care

Chcesz dowiedzieć się co hamuje, a co pobudza komórki immunologiczne, jakie są główne czynniki stanów zapalnych, jakie warzywa są bardziej, a które mniej skażone?
Sięgnij po antyraka
!
Owszem, wszystkie wiadomości w tej książce nie mogą zastąpić opinii lekarza, jak również nie powinno się wykorzystywać tych wiadomości przy stawianiu diagnoz lub wybieraniu terapii - ale te naturalne metody lecznicze z pewnością przyczyniają się do zapobiegania nowotworom i wspomagają walkę z nimi, jak również stanowią uzupełnienie tradycyjnych metod - chirurgii, radioterapii, chemioterapii.


Każdy w domu ma swoją biblię, a na zmiany nigdy nie jest za późno.
Nie ważne ile masz lat - zawsze to dobry moment na to, by zacząć dbać o siebie, przecież to od nas zależy jak przeżyjemy to jedno życie.
Wczoraj łaziłam po drogeriach brytyjskich i przeglądałam to, co stoi na półce.
Personel obserwował mnie uważnie, myśląc że chce coś sobie wziąć.
Nie!
Nie chciałabym tego nawet za darmo!
Ja swoje w życiu już przeszłam, od jakiegoś czasu żyję inaczej - 
dla siebie, przy tym też dla innych, ale tylko w taki sposób, bym mogła czerpać naukę z tego.
Masz pytania, chcesz się dowiedzieć więcej, jakkolwiek - nie wiem, czy jestem odpowiednią osobą, ale możesz spróbować, pisz na: rakowapatka@gmail.com

Ania Witowska, Life Coach, trener zmiany na lepsze, NLP Practitioner, założycielka Kobiecego Punktu Widzenia - napisała dziś rano do mnie:


...uwielbiam Twoje apostrofy i formowanie myśli! normalnie jestem tak wdzięczna, że chciało Ci się do mnie napisać, że uśmiech objeżdża mi całe ciało dziekuję Górze, że nas w jakiś sposób skumała, bo ślesz cudne wibracje w eter

staram się dzielić z ludźmi tym dobrym, które w nich widzę, a Ciebie wręcz czuję przez skórę

Mam podobnie - jest ostatnio w moim życiu kilka osób, pięknych osób - które wręcz czuję przez skórę.
To bardzo dobra energia!
I też pragnę podziękować Jackowi Maciejewskiemu, byłemu prezesowi Fundacji Rak'n'Roll - za to, że pokazał mi w życiu kilka pięknych spraw, nie wskazując paluchem.


Życzę Wam dobrego dnia z ogromnym zachwytem nad czymś maleńkim :)

PS. Patka nie wpadasz w żadną obsesję, po prostu wiesz co to profilaktyka! 

Proste to nie jest.

https://www.youtube.com/watch?v=T0o0H5ux8q4



Nie wiem ilu Panów zagląda na mojego bloga ...
Dziś - wpis skierowany jest do Nich właśnie, ale czy napewno tylko do Nich?
Przecież kobiety - myślę, że głównie kobiety dbają o zdrowie swoich najbliższych, zatem liczę na to, że po wpisie każda z Pań spojrzy inaczej na swoją męską stronę świata.
Od dupy strony, dosłownie.
W tym przypadku mogę tak to podkreślić ;)

Gadaliśmy o tej kampanii nawet w UK, są perspektywy, by do niej wrócić ponownie.
Czeka na swoją kolej w grafiku Patki - z czymś znacznie trafniejszym, aniżeli ostatnio.
Skoro można zorganizować warsztaty dla Pań, grupy wsparcia dla Pań - można też zrobić to dla Panów, by oswoić ich z tematem, by zdecydowanie częściej dbali o własne zdrowie.
By wiedzieli co to profilaktyka, po prostu.

Przecież jak to Panowie - o dupach - chętnie rozmawiają, tylko czemu im przychodzi tak opornie rozmawiać o raku prostaty?
Otwieramy temat zatem, przegAdamy go.

Co to jest biopsja prostaty?

Biobsja prostaty to badanie, w trakcie którego pobiera się niewielki fragment prostaty do badania mikroskopowego.
Pobrane wycinki prostaty służą do rozpoznania raka gruczołu krokowego.
Biopsja nie jest badaniem rutynowym, wykonuje się ją, gdy wyniki poziomu PSA przekraczają normę, a lekarz w badaniu per rectum wykrył nieprawidłowości w budowie prostaty.
Można ją wykonywać wielokrotnie.

Jak przebiega badanie?

Biopsja prostaty przebiega w znieczuleniu miejscowym, pacjent leży na boku.
Lekarz wprowadza przez odbyt sondę USG (sondę transrektalną) - dzięki której może obejrzeć prostatę na monitorze i ocenić jej stan.
Dzięki tej sondzie lekarz może też precyzyjnie pobrać wycinki do badania.

Czy biopsja prostaty może nieść za sobą jakieś powikłania?

Może.
Może nieść ze sobą szereg powikłań.
By uniknąć na przykład zapalenia jelita, o które łatwo ze względu na bakterie bytujące w jelicie grubym, pprzed badaniem stosuje się krótką antybiotykową terapię osłonową.
Po biopsji prostaty mogą wystąpić również:

* krwawienie z dróg moczowych lub z odbytnicy, które najczęściej ustępuje samoistnie, gdy jest bardzo silne lub długotrwałe, albo dojdzie do zatrzymania moczu, należy natychmiast zgłosić się do lekarza.

* krwawienie z odbytu może utrzymać się około 2-3 dni.
* hematospermia, czyli obecność krwi w nasieniu. 
Wszystkie te objawy powinny ustąpić do 4 tygodni.

Co dzieje się potem?


Po pobraniu - wycinki gruczołu krokowego są wysyłane do pracowni histopatologicznej, gdzie są oceniane przez biegłego lekarza.
Histopatolog podaje wynik biopsji gruczołu krokowego w tzw. skali Gleasona.
Skala ta służy do określenia dwóch dominujących pod względem objętości typów komórek nowotworowych i bezpośrednio koreluje z rokowaniem choroby.
W oparciu o wynik biopsji pacjent jest kwalifikowany do dalszego leczenia.

Źródło: poradnikzdrowie.pl

Rak prostaty to temat, na który się nie rozmawia.
Dotyczy wszystkich facetów.
Polecam zajrzeć na stronę Fundacji Rak'n'Roll i przekonać się, że nie taki diabeł straszny jak go malują i aby żyć, czasem wystarczy się schylić.

http://www.raknroll.pl/

http://www.gadajbadaj.pl/


http://www.gadajbadaj.pl/








poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Poniedziałek - to najfajniejszy dzień tygodnia!

Kula energii!

Nie trzeba dodawać chyba nic więcej!
Tak cudownie się turla, toczy, gdzieś tam między nami - ludźmi rozrzuconymi po całym świecie.
Z większością z Was zapewe nigdy się w tym życiu nie spotkam, ale każdy taki początek to kolejny początek dla innych.
Wymieniajmy się tą energią!

Chcę się podzielić tym wszystkim z taką radością, która rozrywa mi serce - usiadłam by napisać o tym i odebrałam telefon.
Dzwoniła Sylwia z V&S Hair& Beauty z zapytaniem, czy nie chciałabym być twarzą, którą umaluje podczas ważnej dla Niej chwili.



No i czy poniedziałki są najgorszym dniem tygodnia?
Nie!
To początek zawsze czegoś nowego!
Zgodziłam się, będę łysa i pięknie umalowana w pierwszy weekend września :)

A ten ostatni weekend miałam niesamowicie przyjemny, wiecie z poprzedniego wpisu jak się zaczął.
Sama Monika Sawicka obudziła mnie w sobotni poranek, potem nastąpił ciąg bAAAAAAArdzo przyjemnych zdarzeń.
Będę brała udział w pewnym projekcie wydawniczym, którego autorem jest znana pisarka i life coach.
Zgodzę się z Nią, że nigdy nie wiemy jak wielki wkład możemy mieć w życie drugiego człowieka.

Myślę, że podołam - bo z perspektywy mojego życia jestem najlepszym przykładem na to, że wszystko w życiu wychodzi - jeśli się tego chce.
Sama się nauczyłam konsekwencji.

Wczoraj też udało się dogadać współpracę z New York - tam jest mega pozytywna energia, pisałam o Ilonie w poprzednim wpisie także.
Są salony, które przystąpią do akcji DAJ WŁOS! Fundacji Rak'n'Roll, są polonijne media - na które można liczyć, no i jest Ilona od PR ;)
I kolejna niespodzianka, bo się nie znamy - a rozmawiamy ze sobą tak, jak przy kawie każdego poranka, poza tym odnoszę wrażenie, że Ilona czuje to idealnie, sama współpracuje z fajnymi ludźmi, jest zaangażowana w projekty choroby nowotworowej.
Ma dobre spojrzenie na sprawę.
I tyle planów mamy, jest moc!
JEST!
I to jest szczeście!

Marzenka Cytacka wczoraj wróciła z pola lawendy, po tym jak wrzuciła fotkę na swój profil i profil firmowy - pojawiła się nowa inspiracja.
I co?
I jedziemy z Monią na to pole, nasycić oczy, nozdrza.
Moje dziecko nam pomoże tam dotrzeć, kochana ta Ola - zresztą, wie jak matka kocha lawendę!
Jak to napisała wczoraj Monia: ło matko i córko! naprawdęęęęęęę?
Naprawdę!

Kawa z chudym mlekiem wciąż mi nie smakuje, ale dziś brakło tego właściwego, zatem wyjścia nie było - dopijam i zabieram się za robotę.
Dziś ogarniam Great Ormond Hospital for Children, bo policzyli na fakturze o jeden syrop za dużo i tak Szymona rodzice są o 60 pounds do tyłu, sprawdziliśmy to - i trzeba zareagować.
Mowy nie ma, by takie rzeczy miały miejsce!
Poza tym tyle spraw jednocześnie się toczy, że czasem się zastawiam jak to możliwe, że moja głowa panuje nad tym wszystkim i w tylu miejscach niemalże jednocześnie.
Jedno się dzieje, a drugie już przestępuje z nogi na nogę.
Niestety nie udało mi się odpowiedzieć na te wszystkie miłe pytania, które czekają na swoją kolej - bo jak zwykle trafił się jakiś gil w nosie.

I doszłam do wniosku, że jestem czasem zbyt uprzejma dla ludzi, a z pewnością wulgarnych artystów pogubionych w tym wielkim mieście.
Mam dość dymu papierosowego, który zatruwa mój organizm i tak mówię STOP niektórym, zwłaszcza fotografującym ''poetom'', którym się zdaje, że zawojują cały świat.
Może i zawojują - tylko konsekwentnie i mądrze, a nie byle jak i od dupy strony.
Sprawy trudne, z którymi borykałam się jakiś czas temu - nabrały też nowego znaczenia.
Postanowiłam zrobić z tym coś zupełnie innego, coś o czym nawet się nie śniło ''bohaterom'' ;)

A alternatywy są zawsze.
Inne, miłe, lepsze.

Pozwolę sobie dołączyć dziś zdjęcie, które wstawiłam 29 grudnia 2012r. na facebooku - a dopiero wczoraj zaintrygowało moich Przyjaciół i dziękuję za piękny komentarz odzwierciedlający sytuację ;)

Dobrego i pozytywnego startu w nowy tydzień!




29 grudnia'12 podpisałam to zdjęcie: ''Do mojego cudownego kalendarza, który dostałam wraz z kolorową czapeczką od ...Mikołaja, znalazłam dziś i ten naturalny dwustronny zeszyt z okładką obszytą piękną czerwoną nitką no i te ...ołówki 
Jestem gotowa zacząć rak'n'rollowo swój kolejny rak'n'rollowy rok :o)''

18 sierpnia'13 Monika Król podpisała: '' Popatrz teraz z perspektywy tych ośmiu miesięcy NOWEGO ROKU :-), jak pięknie go piszesz..."
 


 



sobota, 17 sierpnia 2013

Potrafię!



Czytając do wczesnych godzin rannych, dziś poleniowałam w łóżku aż do 10.30am - a dla mnie to przecież nie lada wyczyn.
Ja mogę spać zaledwie kilka godzin i jestem w konkretnie uśmiechniętej kondycji.

Co czytałam?
Nie, nie czytałam książki Moniki Sawickiej, o Niej chce właśnie napisać, gdyż leniując otrzymałam niezłego kopa, by wyskoczyć z łóżka jak jakaś petarda ;)


Zatem o czym czytałam?
Czytałam o nowym stylu życia i jestem mega zainspirowana tą książką - 

antyrak DR David Servan - Schreiber.
Czyli o naturalnych metodach walki z rakiem i ryzykiem nowotworów.

O tej książce i o moich wrażeniach napiszę w przyszłym tygodniu, do poniedziałku ją skończę, wezmę oddech i napiszę.
Wracając do tej petardy - kilka lat temu będąc na starcie swoich odkrywanych pasji mój przyjaciel podarował mi w Londynie książkę, którą sam przeczytał i powiedział: przeczytaj.
Zawsze mieliśmy tak, że wymienialiśmy się lekturą, często zaznaczając ołówkiem najfajniejsze momenty, zdania, słowa - które miały zapaść w głowę na dłużej - potem przegadywaliśmy każdą z tych lektur i te swoje zaznaczone fragmenty.
Przyznam się do czegoś!
Był to jedyny mężczyzna, który potrafił do mnie trafić, no i czytać książki na głos leżąc tuż koło mnie...

Cudowne wspomnienie!

Tak też weszłam w posiadanie między innymi książki 

Moniki Sawickiej ''Kruchość porcelany''.
Gdzieś w pubie, gdzieś w Hackney, w północno - wschodniej części Londynu - przegadaliśmy sobie i tę pozycję.
Pamiętam, że wtedy zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, może to przez emigrację, na którą zdecydowałam się tyle lat temu - dziś jestem już niczym dzban ulepiony w pracowni garncarskiej - wiem kim jestem, wiem co jest ważne, wiem jak chciałabym to jedno życie, które mamy - przeżyć.
I tak pod koniec czerwca mając wyjątkowych gości z kraju - moją Mamcię i Lucy, przyjaciela rodziny - od której właśnie otrzymałam kolejną książkę Moniki Sawickiej z ... dedykacją od samego autora ;)

Te dwa miesiące temu - niespodzianka i tyle, radość bo kocham i kolekcjonuję takie perełki - a dziś?
Będąc obserwowanym przez Monikę Sawicką od jakiegoś czasu, dziś otrzymałam zaproszenie do Jej programu, który prowadzi dla telewizji - z podkreśleniem, że zaprasza fajnych ludzi.
Czy to nie jest dobry start dnia? ;)

To jest niesamowita energia, która gdzieś wciąż szuka innych, by móc zrobić coś dobrego, potrzebnego.
Wtedy w pubie na Hackney nie pomyślałabym nawet, że będę mogła kiedyś robić wiele rzeczy, które gdzieś tam rodziły się w mojej duszy, ale nie mogłam sobie na nie pozwolić - Ola i Jej sprawy szkolne był dla mnie priorytetowymi, wtedy Ola miała tylko mnie, a dziś to się dzieje i jeszcze rozmawiam sobie z Moniką Sawicką w sobotni poranek o ...kawkach ;))

Umówiłyśmy się na początek października, napijemy się kawy i będę gościem Jej programu.
Tak się składa, że początek października to CZWARTE urodziny Fundacji Rak'n'Roll Wygraj Życie - i zamierzam na nich być - po tym jak odpuściłam sobie od maja loty do kraju - wracam do sprawy książki, którą już czas by skończyć.
Wszystko w sumie pięknie się składa.
Rok temu pierwszy raz poleciałam do Fundacji, na trzecie urodziny - od wtedy tyle się zdarzyło, tyle dobrego i myślę, że projekt wydawniczy za który ja się zabrałam wtedy - dostał ten czas, który był potrzebny, by zrobić taką książkę, tę książkę.
Na to potrzeba było czasu, docierania do tego miejsca, w którym dziś jesteśmy.
Wyrozumiałość i chęć współpracy ludzi zaangażowanych w ten projekt to dla mnie najlepsza nagroda.
I właśnie powoli nadchodzi ten czas, że trzeba to kończyć, jeszcze rozmawiać, dopisywać, autoryzować, sprawdzać, poprawiać, posyłać, składać.

Nie mogę się doczekać tego października.
Dla mnie to wyjątkowy czas, bo sporo będzie się działo, są plany na coś małego, na coś dużego, na coś wielkiego.

Czy jestem szczęśliwa?
JESTEM!
Tak bardzo, że czasem boli mnie serce i głowa z nadmiaru tych dobrych emocji i radości.

Dziś i jutro poświęcam na odrobienie zaległości, obiecałam sobie, że odpowiem na wszystkie te miłe sprawy, które wpadły w moją skrzynkę mailową już jakiś czas temu.
Będę pisać o sobie dla innych, dla tych którzy mnie o to poprosili.
Nie wiem czy to lubię, bo pisanie o mnie dla tylu ludzi, którzy będą to czytać - średnio mi wychodzi ;)
Mam jeszcze pogaduchy na skype z Ludźmi polskiej kultury i sztuki, no i z Iloną Lee - która jest tak pozytywna i myślę, że mamy szansę na początek obiecującej, fantastycznej współpracy przy wielu projektach Rak'n'Roll.
Przecież rak jest wszędzie, zawsze to mówiłam i zawsze mówić będę.

http://ilonalee.com/about/

Ten przyszły tydzień, kolejny w moim życiorysie to intensywny tydzień.
Dalsza współpraca z Daj Włos w UK, i innych częściach świata, chcemy dotrzeć do Pań chorych na raka, które się zgłoszą do mnie / do nas - by otrzymać wsparcie.
Sprawy Szymona Piętko, dwulatka chorującego na siatkówczaka, którego już pewnie znacie z moich wcześniejszych wpisów.
No i jeszcze jedna trudna sprawa...
Pożegnanie małego Daniela - 

http://www.bbc.co.uk/news/uk-england-coventry-warwickshire-23224826

Zdarzenie bulwersujące jakiś czas temu Polonię w kraju i tę tutaj w UK, bulwersujące Brytyjczyków.
Mój znajomy, który podjął się tego wyzwania, specjalizując się pochówkiem zmarłych - wczoraj bardzo mi zaimponował, wzruszył.
Przegadaliśmy temat, chętnie pomogę na tyle ile będę mogła.
Ruszamy tę sprawę w przyszłym tygodniu, będziemy o niej pisać i mówić.


I jeszcze raz krzyknę - są fajni ludzie na świecie, znam Ich - ostatnio coraz więcej, to mnie uskrzydla - warto dbać o takich ludzi.
O tym, że wymyśliłam jeszcze parę rzeczy - które są mega ważne, będę pisać na bieżąco - najpierw muszę dostać się do załogi Rak'n'Roll i przegAdać temat ;)

Gdziekolwiek jesteście, cokolwiek robicie, kimkolwiek jesteście - życzę Wam wspaniałego dnia, pogody ducha, słońca na niebie, deszczu za oknem, zapachu życia!





 

czwartek, 15 sierpnia 2013

Cycki do przodu i na rower




Istnieją naukowe dowody, iż jazda na rowerze, pływanie, bieganie lub też jazda konna chronią przed rakiem piersi. 
Korzyści jakie płyną z uprawiania wyżej wymienionych sportów to nie tylko zachowanie zgrabnej sylwetki oraz kondycji ruchowej, ale również wpływ na zmniejszenie ryzyka zachorowań na nowotwór. Z przeprowadzonych badań przez amerykańskich naukowców z Narodowego Instytutu Raka wynika, iż trzy godziny w tygodniu spędzone na uprawianie sportu zmniejszają o 30 procent ryzyko powstania nowotworów. 
Dotyczy to również kobiet obciążonych genetycznie. 
Dość ważne jest jednak aby aktywność fizyczna była regularna oraz wymagała dużego nakładu energii. 
Formy takiego sportu mają wpływ na obniżenie hormonu odpowiedzialnego za wzrost komórek piersi i ich rakowacenia. Jednak najbardziej korzystny wpływ na zdrowie ma jazda na rowerze, zwłaszcza intensywna jazda pod górkę.

Więcej info: http://www.rakpiersi.pl/







środa, 14 sierpnia 2013

Łyso mi

Zaszalałam!
Wczoraj wreszcie się wybrałam do mojego ukochanego salonu na Wood Green :-)

Zjedliśmy razem dobrą sałatę, porozpieszczaliśmy się rogalikiem do kawy i wzięli się za mnie ;)
Zrobiłam porządek na głowie i na twarzy ;)

Wyskubać trochę brwi też trzeba było!







Ja chyba już nigdy nie zapuszczę swoich włosów, to jest niesamowity komfort, widać wszystko, czuć wszystko.
To fajne uczucie jak wiatr figlarnie czyści głowę, lubię to!

Czuję się wtedy tak, jakbym się urodziła na nowo i mogła zacząć jeszcze lepiej startować ;)
Co mnie wczoraj zaintrygowało?
To, że w drodze z salonu do domu gdybym chciała poznać jakiegoś kandydata na pogaduchy o swojej łysej głowie - nie miałabym problemu.
Mężczyźni bardzo zwracają uwagę na taką głowę, obserwują, łapią Ciebie za oko, uśmiechają się.
Byłam ciekawa tego co im chodzi po głowie.
Czy patrząc na taką kobietę, zastanawiają się czy jest chora, czy po prostu jest inna i odbiega od standardów, hmm.

I pomyślałam też wczoraj, że gdyby tak znaleźć tyle łysych głów, które zrobiłyby sobie podróż Central Line ( czerwona w UK ) i zamiast telefonu komórkowego trzymały w dłoni maszynkę do golenia - to byłoby mega - gdzie wsiadaliby na poszczególnych stacjach ludzie, których można byłoby obserwować.
Ja lubię patrzeć na ludzi i uśmiechać się do nich.

Do łysej głowy zawsze wchodzą pomysły szybciej ;)

W ogóle ten tydzień zaczął się wyjątkowo dobrze.
Dostałam śliczny prezent od Oli z Warszawy.
Warsztaty dla Pań w Łodzi udały się.
Ekipa Jacka Olejniczaka, koordynatorka Kamila i wszystkie Panie zadowolone, to jest dla mnie radość - i myślę, że każdy tamtego dnia znalazł coś dla siebie.
Dziś będę dzwonić do 97 w Łodzi, pięknie się spisali, jak zawsze zresztą - podziękuję Im.
Znajdę w weekend troszkę czasu i zrobię zakładkę tutaj, odnośnie warsztatów w Łodzi i nie tylko.
Jestem Łodzianką i chyba dlatego taki sentyment - kiedy z Łodziakami można robić coś fajnego ;)

Dziś też mam specjalnego Gościa - Nikolla z Rak'n'Rolla, będzie u mnie spała - zatem wieczór będzie tryskał śmiechem ;)
A jutro mam spotkanie z Kamilą Gorazdą, wreszcie też sobie pogadamy - jak dwie baby!
Karolina, Miss Polonia 2003 - jest też moim odkryciem tego roku, niesamowicie ciepła, pełna spokoju, pełna pozytywnej, dobrej energii kobieta, mama dwójki wspaniałych dzieciaków, żona fajnego człowieka, który wie jak korzystać z życia.
Koniec tygodnia też będzie cudowny, ale będę pisać na bieżąco.
Wróciłam do pracy nad książką, zatem weekend to też nowe wyzwanie i spotkanie, a net to piekna sprawa - tyle można zrobić, będąc na drugim końcu świata ;)

Swoje dziś zaczęłam od umycia głowy w nowym szamponie, by głowa mniej swędziała - wczoraj się zaopatrzyłam w salonie - wklepałam kremik pod oczy, zaparzyłam kawę i spędziłam czas wśród swoich bezdomniaków.
Trawa, kawa, kitEkat, koty szczęśliwe - ja też, lubimy ze sobą być.
W lodówce parzona biała kiełbasa, dziś prawdziwy barszcz i koniecznie gotowane jajka.
Środa to fajny dzień, by być szczęśliwym i pomimo, iż każdemu nie dogodzimy - to starajmy się być sami na swój sposób szczęśliwcami.


poniedziałek, 12 sierpnia 2013

♬ Łyse jest piękne!



♬  https://soundcloud.com/gati-gatt-gatuszewska/raknroll-daj-w-os-londyn-2013


Dla niektórych to może być jak ...pacierz, modlitwa.
Niby tak niewiele s
łów, ale jaka treść.


Dowiedziałaś się, że masz raka?
Jesteś w trakcie choroby?
Straciłaś włosy?

Posłuchaj!
Posłuchaj o tym, że łyse jest piękne. 


Rozmowa z uczestniczkami otwarcia akcji Daj Włos w Londynie Fundacji Rak'n'Roll Wygraj Życie.
Wywiady, dźwięk i edycja: Gati Gatuszewska, dn. 10 lipca 2013