czwartek, 15 sierpnia 2013

Cycki do przodu i na rower




Istnieją naukowe dowody, iż jazda na rowerze, pływanie, bieganie lub też jazda konna chronią przed rakiem piersi. 
Korzyści jakie płyną z uprawiania wyżej wymienionych sportów to nie tylko zachowanie zgrabnej sylwetki oraz kondycji ruchowej, ale również wpływ na zmniejszenie ryzyka zachorowań na nowotwór. Z przeprowadzonych badań przez amerykańskich naukowców z Narodowego Instytutu Raka wynika, iż trzy godziny w tygodniu spędzone na uprawianie sportu zmniejszają o 30 procent ryzyko powstania nowotworów. 
Dotyczy to również kobiet obciążonych genetycznie. 
Dość ważne jest jednak aby aktywność fizyczna była regularna oraz wymagała dużego nakładu energii. 
Formy takiego sportu mają wpływ na obniżenie hormonu odpowiedzialnego za wzrost komórek piersi i ich rakowacenia. Jednak najbardziej korzystny wpływ na zdrowie ma jazda na rowerze, zwłaszcza intensywna jazda pod górkę.

Więcej info: http://www.rakpiersi.pl/







środa, 14 sierpnia 2013

Łyso mi

Zaszalałam!
Wczoraj wreszcie się wybrałam do mojego ukochanego salonu na Wood Green :-)

Zjedliśmy razem dobrą sałatę, porozpieszczaliśmy się rogalikiem do kawy i wzięli się za mnie ;)
Zrobiłam porządek na głowie i na twarzy ;)

Wyskubać trochę brwi też trzeba było!







Ja chyba już nigdy nie zapuszczę swoich włosów, to jest niesamowity komfort, widać wszystko, czuć wszystko.
To fajne uczucie jak wiatr figlarnie czyści głowę, lubię to!

Czuję się wtedy tak, jakbym się urodziła na nowo i mogła zacząć jeszcze lepiej startować ;)
Co mnie wczoraj zaintrygowało?
To, że w drodze z salonu do domu gdybym chciała poznać jakiegoś kandydata na pogaduchy o swojej łysej głowie - nie miałabym problemu.
Mężczyźni bardzo zwracają uwagę na taką głowę, obserwują, łapią Ciebie za oko, uśmiechają się.
Byłam ciekawa tego co im chodzi po głowie.
Czy patrząc na taką kobietę, zastanawiają się czy jest chora, czy po prostu jest inna i odbiega od standardów, hmm.

I pomyślałam też wczoraj, że gdyby tak znaleźć tyle łysych głów, które zrobiłyby sobie podróż Central Line ( czerwona w UK ) i zamiast telefonu komórkowego trzymały w dłoni maszynkę do golenia - to byłoby mega - gdzie wsiadaliby na poszczególnych stacjach ludzie, których można byłoby obserwować.
Ja lubię patrzeć na ludzi i uśmiechać się do nich.

Do łysej głowy zawsze wchodzą pomysły szybciej ;)

W ogóle ten tydzień zaczął się wyjątkowo dobrze.
Dostałam śliczny prezent od Oli z Warszawy.
Warsztaty dla Pań w Łodzi udały się.
Ekipa Jacka Olejniczaka, koordynatorka Kamila i wszystkie Panie zadowolone, to jest dla mnie radość - i myślę, że każdy tamtego dnia znalazł coś dla siebie.
Dziś będę dzwonić do 97 w Łodzi, pięknie się spisali, jak zawsze zresztą - podziękuję Im.
Znajdę w weekend troszkę czasu i zrobię zakładkę tutaj, odnośnie warsztatów w Łodzi i nie tylko.
Jestem Łodzianką i chyba dlatego taki sentyment - kiedy z Łodziakami można robić coś fajnego ;)

Dziś też mam specjalnego Gościa - Nikolla z Rak'n'Rolla, będzie u mnie spała - zatem wieczór będzie tryskał śmiechem ;)
A jutro mam spotkanie z Kamilą Gorazdą, wreszcie też sobie pogadamy - jak dwie baby!
Karolina, Miss Polonia 2003 - jest też moim odkryciem tego roku, niesamowicie ciepła, pełna spokoju, pełna pozytywnej, dobrej energii kobieta, mama dwójki wspaniałych dzieciaków, żona fajnego człowieka, który wie jak korzystać z życia.
Koniec tygodnia też będzie cudowny, ale będę pisać na bieżąco.
Wróciłam do pracy nad książką, zatem weekend to też nowe wyzwanie i spotkanie, a net to piekna sprawa - tyle można zrobić, będąc na drugim końcu świata ;)

Swoje dziś zaczęłam od umycia głowy w nowym szamponie, by głowa mniej swędziała - wczoraj się zaopatrzyłam w salonie - wklepałam kremik pod oczy, zaparzyłam kawę i spędziłam czas wśród swoich bezdomniaków.
Trawa, kawa, kitEkat, koty szczęśliwe - ja też, lubimy ze sobą być.
W lodówce parzona biała kiełbasa, dziś prawdziwy barszcz i koniecznie gotowane jajka.
Środa to fajny dzień, by być szczęśliwym i pomimo, iż każdemu nie dogodzimy - to starajmy się być sami na swój sposób szczęśliwcami.


poniedziałek, 12 sierpnia 2013

♬ Łyse jest piękne!



♬  https://soundcloud.com/gati-gatt-gatuszewska/raknroll-daj-w-os-londyn-2013


Dla niektórych to może być jak ...pacierz, modlitwa.
Niby tak niewiele s
łów, ale jaka treść.


Dowiedziałaś się, że masz raka?
Jesteś w trakcie choroby?
Straciłaś włosy?

Posłuchaj!
Posłuchaj o tym, że łyse jest piękne. 


Rozmowa z uczestniczkami otwarcia akcji Daj Włos w Londynie Fundacji Rak'n'Roll Wygraj Życie.
Wywiady, dźwięk i edycja: Gati Gatuszewska, dn. 10 lipca 2013

sobota, 10 sierpnia 2013

Porzeczkowe STO LAT

Czy wypada składać życzenia urodzinowe komuś, z kim nie wypiło się ani jednej szklanki kompotu z kwaśnych porzeczek?

Wypada, a czasem nawet trzeba!
Kiedy trzeba?

Wtedy, kiedy czujesz, że ten ktoś wiele Ciebie nauczył, wiele Tobie dał i czasem masz uczucie, że w pewnym sensie ocalił Tobie życie.

Co znaczy ocalił?

Znaczy to, że kolejny raz pokazał innym - co jest w życiu najważniejsze.

Większość z nas nie wie o tym, dopóki nie dotknie go walka o życie swoje, bądź o życie swoich najbliższych.




Kupujemy tysiące niepotrzebnych rzeczy, przekonałam się o tym sama.
Kiedyś żyłam troszkę inaczej.
Nie potrafiłam odmówić sobie wielu przyjemności, dopiero wtedy kiedy zdecydowałam się pracować mniej - mniej za pieniądze, które za swoją pracę dostawałam - a zaczęłam pracować bez wynagrodzenia, moje życie zmieniło się zdecydowanie na lepsze. 

Odkryłam jeszcze inne przyjemności.

Wiekszość z Was pewnie tego nie rozumie, nie rozumie tego, że można robić coś bez czegoś, tak po prostu.
A mnie tak po prostu to smakuje - na deser dostaję radość i uśmiech innych.
To lepsze aniżeli butelka perfum.
Ta radość jest zapachem życia.

Dzięki też takim ludziom jak Marzena Erm, która obchodzi dziś swoje urodziny i zamiast kwiatka, czekoladek, woli ...
20 zł.
Każde 20 zł zapewni Jej spokój na resztę życia, dosłownie.
Przeczytaj, zobacz - 

http://marzenaerm.blogspot.co.uk/

https://www.facebook.com/misja.RAKiJA

Pisałam również o Marzenie - znajdziecie zakładkę u mnie na blogu RAK'N'ROLLowa MARZENA.
WPŁACAĆ pieniążka urodzinowego możecie na konto 
Fundacja Rak'n'Roll Wygraj Życie 
nr konta: 93 1140 2017 0000 4402 1296 2443 z dopiskiem
''na RAKIJĘ dla Marzeny Erm''



Marzenko, ja życzę Tobie byś smak porzeczki odkrywała przez całe swoje życie, od nowa, od nowa i wciąż od nowa.
Pozytywne uściski i zamiat tortu życzę miski, a nawet wiadra słodko - kwaśnych porzeczek :)

Marzena Erm

środa, 7 sierpnia 2013

Radosna pizza


Radość dziecka, to chyba najcenniejsza i najbardziej prawdziwa radość na świecie!
My dorośli nie potrafimy tak się cieszyć.

Piszę dopiero teraz, bo rano było dość stresujące - sama zawsze staram się mieć jakiś pozytyw na życie, ale dziś też sama go potrzebowałam.
Poranek spedziłam w toalecie, czemu człowiek reaguje w ten sposób na stres? ;)
Do wczoraj do godz.3pm zdawałam sobie sprawę z powagi sytuacji i presjii gromadzenia środków finansowych na leczenie Szymona, ale po godz.3pm - dowiedziałam się o kilku rzeczach jeszcze.
Ryzyko, jakie wiązało się z podaniem dzisiejszej drugiej dawki - okazało się, że jest duże - czasem moja logiczna głowa nie ogarnia tego wszystkiego jednocześnie.
Przeanalizowałam sobie wszystko wczoraj po powrocie do domu, poskładałam puzzle w całość, poczytałam o siatkówczaku, przejrzałam dokumenty Szymona, obejrzałam zdjęcia - no i dziś od rana, wiedząc że TO już dziś i teraz, byłam jak nie ja.

Podczas wizyty w Great Ormond Hospital spotkałam też małego chłopca, tego samego co w zeszłym miesiącu.
Mały Pakistańczyk z łysą główką już się tak nie wstydził tej swojej główki jak za pierwszym razem.
Myślę, że całus w rączkę pomógł - bo pamietał mnie :-)

Odwołałam dziś swoje golenie głowy, Vince to rozumie - dziś zbyt wiele emocji, nie byłam w stanie myśleć o swojej głowie.
Zrobię to w piątek!

Jak tylko dowiedziałam się, że się udało, że Szymon się obudził, że były problemy z ciśnieniem, ale że jest wszystko OK - poszłam do kotów, pozwoliłam im podrapać swoje dłonie.
Podzieliłam się z nimi tą wspaniałą wiadomością i teraz moge zająć się sprawami warsztatów R'n'R w Łodzi.

Jest jeszcze do dogadania kilka spraw, niestety pogodziłam się już z tym,że nie uda mi się na nich być - nie chciałabym zawieść nikogo w Fundacji, najbardziej Kamili - koordynatorki projektu.
Są sprawy, których nie mogę zostawić w chwili obecnej.
Chciałam popatrzeć jak to jest i jak to działa, gdzie na fotelu w salonie fryzjerskim siada kobieta chora na raka.

Będę chciała zorganizować z ramienia Rak'n'Roll takie same warsztaty w Londynie i dobrze byłoby zrobić to w październiku.

Zrobiłam sobie w ogóle taki mały plan działań, gdyż muszę wrócić do projektu książki, którą chę ukończyć i oddać do Wydawcy w listopadzie.
Tuż po tym jak Ola zamieszka w akademiku, ja wracam do pracy nad książką.
Cisza, koty, wino, uczenie się świata bez Oli, w pewnym sensie - bez Oli.
Czy ja się boję samotności?

Nie wiem, ale bez Oli to będzie jakoś tak pusto, dziwnie w mieszkaniu.

To jest właśnie ta radość dziecka, nieważne ile ma lat - jeśli to nasze dziecko, chcemy mieć je zawsze koło siebie, nie wyobrażamy sobie świata bez niego.
Na zdjęciu mała Maia, skacząca radośnie w niedzielę podczas naszego spotkania.
Wczoraj Szymon biegający w parku, który potem żegnając się ze swoją panią doktor w szpitalu, powiedział radośnie ''bye'', a dziś moja Ola - która miała rano dylemat czy wyskubać sobie brwi, czy jeszcze chwilę poczekać.

To są te życiodajne momenty, kadry z naszego życia, z naszej codzienności.
Radujmy się nimi, pielęgnujmy je - nim przepadną.

Radosnego dnia dla Wszystkich, jest z czego się cieszyć - wieczorem jedziemy na pizzę do Patrycji i Bartka, u których mieszka Szymon, Kasia i Piotr :-)
Ja w ogóle nie jadam pizzy, ale dziś to wyjątkowa okazja.


 



wtorek, 6 sierpnia 2013

Ukłony dla Was




KOCHANE LUDZISKA!

Nie mogłam wyjść z domu tak bez słowa ;)
Bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście, że czytacie mnie tutaj, że każdy bierze z tego dla siebie tyle ile chce.

10 tysi. wejść w ciągu 3 m-cy - to mnie cieszy, bardzo dziękuję.
Ukłony dla Was, gdziekolwiek jesteście, kimkolwiek jesteście, cokolwiek robicie :-)

Polska, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Niemcy, Irlandia, Szwecja, Holandia, Kanada, Austria, Australia - dzięki :-)

Zostawcie w komentarzach jakiś swój ślad, zachęcam - podajcie swoje imię, będzie mi szalenie przyjemnie wiedzieć chociaż tyle o Was.

Dobrego dnia!
Patka

Idzie rak nieborak i czemu tak dobrze sobie z tym radzi?

http://www.siepomaga.pl/f/fundacja-siepomaga/c/966


Nie zastanawiałam się nawet minuty, o czym chcę dziś napisać.
Po tym jak otrzymałam wiadomość o ponownej udanej zbiórce pieniędzy w Chicago, zbiórce dla Szymona Piętko, zobaczyłam u znajomej link i dowiedziałam się o czym marzy piękna szesnastolatka.

Alicja marzy o tym, by pójść na spacer.

Kawa zrobiła się zimna, siedzę, smarkam w chusteczki, oczy czerwone - a dziś program, który robimy dla TVP o Szymonie i nie dość, że kiepsko sobie radzę przed kamerami, zdecydowanie łatwiej się pisze - to jeszcze przez te moje zasmarkane oczy zaprzepaszczę szansę na dalszą pomoc dla Szymona.

Czasem nie da się pomóc wszystkim, którym chcielibyśmy pomagać, ja też uważam, że lepiej doprowadzić do szcześliwego końca jedną historię, a potem angażować się w kolejną - wtedy jest szansa na pomyślne zakończenie, ale nie da się też tego ominąć.
Niektórzy moi najbliżsi uważają, że rak mnie wykończy. 

Nie jestem chora, ale oni twierdzą, że wykończy mnie rak innych. 
Mam tak samo jak oni nie czytać?
Udawać, że nie ma tematu raka, że nie ma ryzyka jakie za soba niesie ta choroba?
Nie!
Przecież ktoś o tym musi wiedzieć, by mógł powiedzieć o tym innym, czasem tym którzy nie potrafią zrozumieć - bo nie chcą, a czasem tym zbyt wrażliwym, którzy chcą pomóc, ale nie potrafią.


Dać rakowi w kość!
Czemu to tAkie trudne?
Czemu?
Ilu jeszcze ludzi musi odejść?
Czemu muszą tak walczc, tak prosić?

Prosić o to, co dla mnie jest oczywiste, jest dla mnie codziennością.
Ile razy nam się nie chce pójść na spacer?
Bo pogoda, bo zmęczenie, bo nam się nie chce, po prostu.

Moja córka, biega, kopie piłkę, trenuje, rehabilituje dzieciaki, ostatnio też dorosłych, zaraża swoją pozytywną energią ludzi z którymi pracuje, jest niewiele starsza od Alicji, która marzy o tym, by pójść na spacer.
Alicja czeka na protezę, która jest bardzo droga i prosi o pomoc i ...
obiecuje, że będzie podnosić na duchu wszystkich potrzebujących, których napotka na swojej drodze!!! 
Jasna cholera by to wzięła, po prostu! 
To jest jak jakaś rosyjska ruletka, bez kitu.
Kiedy to się skończy?
Kiedy o życie przestaną błagać młodzi ludzie, którzy mają całe życie przed sobą?

Nie wpuszczą mnie dziś do szpitala, albo spadnie oglądalność wiadomości na TVP Polonia.
No nic taka moja już natura, zachwyt, radość, śmiech i łzy - a ze sprawą Alicji trzeba będzie coś zrobić, nie można tego tak zostawić.
Jest młoda, śliczna, i tak potrafi uczyć innych - co jest w życiu ważne.


(...) Pomóżcie mi proszę, pójść na długi spacer w dniu moich 16.urodzin.

A ja obiecuje, że będę podnosić na duchu wszystkich potrzebujących, których napotkałam na swojej drodze.Dziękuję! (...)