wtorek, 6 sierpnia 2013
Ukłony dla Was
KOCHANE LUDZISKA!
Nie mogłam wyjść z domu tak bez słowa ;)
Bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście, że czytacie mnie tutaj, że każdy bierze z tego dla siebie tyle ile chce.
10 tysi. wejść w ciągu 3 m-cy - to mnie cieszy, bardzo dziękuję.
Ukłony dla Was, gdziekolwiek jesteście, kimkolwiek jesteście, cokolwiek robicie :-)
Polska, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Niemcy, Irlandia, Szwecja, Holandia, Kanada, Austria, Australia - dzięki :-)
Zostawcie w komentarzach jakiś swój ślad, zachęcam - podajcie swoje imię, będzie mi szalenie przyjemnie wiedzieć chociaż tyle o Was.
Dobrego dnia!
Patka
Idzie rak nieborak i czemu tak dobrze sobie z tym radzi?
| http://www.siepomaga.pl/f/fundacja-siepomaga/c/966 |
Po tym jak otrzymałam wiadomość o ponownej udanej zbiórce pieniędzy w Chicago, zbiórce dla Szymona Piętko, zobaczyłam u znajomej link i dowiedziałam się o czym marzy piękna szesnastolatka.
Alicja marzy o tym, by pójść na spacer.
Kawa zrobiła się zimna, siedzę, smarkam w chusteczki, oczy czerwone - a dziś program, który robimy dla TVP o Szymonie i nie dość, że kiepsko sobie radzę przed kamerami, zdecydowanie łatwiej się pisze - to jeszcze przez te moje zasmarkane oczy zaprzepaszczę szansę na dalszą pomoc dla Szymona.
Czasem nie da się pomóc wszystkim, którym chcielibyśmy pomagać, ja też uważam, że lepiej doprowadzić do szcześliwego końca jedną historię, a potem angażować się w kolejną - wtedy jest szansa na pomyślne zakończenie, ale nie da się też tego ominąć.
Niektórzy moi najbliżsi uważają, że rak mnie wykończy.
Nie jestem chora, ale oni twierdzą, że wykończy mnie rak innych.
Mam tak samo jak oni nie czytać?
Udawać, że nie ma tematu raka, że nie ma ryzyka jakie za soba niesie ta choroba?
Nie!
Przecież ktoś o tym musi wiedzieć, by mógł powiedzieć o tym innym, czasem tym którzy nie potrafią zrozumieć - bo nie chcą, a czasem tym zbyt wrażliwym, którzy chcą pomóc, ale nie potrafią.
Dać rakowi w kość!
Czemu to tAkie trudne?
Czemu?
Ilu jeszcze ludzi musi odejść?
Czemu muszą tak walczc, tak prosić?
Prosić o to, co dla mnie jest oczywiste, jest dla mnie codziennością.
Ile razy nam się nie chce pójść na spacer?
Bo pogoda, bo zmęczenie, bo nam się nie chce, po prostu.
Moja córka, biega, kopie piłkę, trenuje, rehabilituje dzieciaki, ostatnio też dorosłych, zaraża swoją pozytywną energią ludzi z którymi pracuje, jest niewiele starsza od Alicji, która marzy o tym, by pójść na spacer.
Alicja czeka na protezę, która jest bardzo droga i prosi o pomoc i ...
obiecuje, że będzie podnosić na duchu wszystkich potrzebujących, których napotka na swojej drodze!!!
Jasna cholera by to wzięła, po prostu!
To jest jak jakaś rosyjska ruletka, bez kitu.
Kiedy to się skończy?
To jest jak jakaś rosyjska ruletka, bez kitu.
Kiedy to się skończy?
Kiedy o życie przestaną błagać młodzi ludzie, którzy mają całe życie przed sobą?
Nie wpuszczą mnie dziś do szpitala, albo spadnie oglądalność wiadomości na TVP Polonia.
No nic taka moja już natura, zachwyt, radość, śmiech i łzy - a ze sprawą Alicji trzeba będzie coś zrobić, nie można tego tak zostawić.
Jest młoda, śliczna, i tak potrafi uczyć innych - co jest w życiu ważne.
(...) Pomóżcie mi proszę, pójść na długi spacer w dniu moich 16.urodzin.
A ja obiecuje, że będę podnosić na duchu wszystkich potrzebujących, których napotkałam na swojej drodze.Dziękuję! (...)
Nie wpuszczą mnie dziś do szpitala, albo spadnie oglądalność wiadomości na TVP Polonia.
No nic taka moja już natura, zachwyt, radość, śmiech i łzy - a ze sprawą Alicji trzeba będzie coś zrobić, nie można tego tak zostawić.
Jest młoda, śliczna, i tak potrafi uczyć innych - co jest w życiu ważne.
(...) Pomóżcie mi proszę, pójść na długi spacer w dniu moich 16.urodzin.
A ja obiecuje, że będę podnosić na duchu wszystkich potrzebujących, których napotkałam na swojej drodze.Dziękuję! (...)
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
WARSZTATY PIĘKNOŚCIOWE W ŁODZI
Ponieważ mamy lato, piękne słońce - Fundacja Rak'r'Roll postanowiła sprawdzić jak gorące słońce jest w Łodzi.
I podobno jest meGa gorące i meGa pozytywne.
Łódź to rodzinne miasto Magdy Prokopowicz.
Po raz pierwszy będą organizowane w nim WARSZTATY PIĘKNOŚCIOWE dla kobiet, które tego raka rollują, ale też dla tych - które go wyrollowały!
Odbędą się w fajnym miejscu, salon jest właśnie taki z rock'n'roll.
W planach fryzjerzy, makijaż, manicure, pielęgnacja ciała.
O fotorelację z tego wydarzenia zadba Artur Kraszewski
APPAIMAGES / ART PRESS PHOTO AGENCY
http://www.appaimages.pl/
Termin warsztatów - 12 sierpnia
Udział w warsztatach jest całkowicie BEZPŁATNY.
https://www.facebook.com/notes/fundacja-raknroll-wygraj-%C5%BCycie/warsztaty-pi%C4%99kno%C5%9Bciowe-w-%C5%82odzi/10151614662656969
Jeśli to jesteś Ty, albo ktoś z Twoich bliskich - zachęcamy.
Warto się rozejrzeć, może to właśnie ktoś z najbliższego otoczenia potrzebuje pomocy.
Choroba nowotworowa to przygnębiający moment w życiu człowieka, dla kobiety to dość często osobisty dramat, chemioterapia często obdziera je żywcem ze skóry.
Fundacja Rak'n'Roll, której celem od początku była zmiana schematu myślenia na temat choroby nowotworowej oraz poprawa jakości życia chorych na raka dba o pozytywną energię, uśmiech, radość życia.
ZŁAPCIE tę kulę pozytywnej energii!
Zgłosiło się już kilka Pań, jest jeszcze kilka miejsc.Piszcie na patka@raknroll.pl.
https://www.facebook.com/pages/Fundacja-RaknRoll-Wygraj-%C5%BBycie/305950490392
niedziela, 4 sierpnia 2013
Konik polny, a niech sobie ze mną mieszka.
Tego kolorowego motyla posyłałam przez 12 m-cy na profil Fundacji Rak'n'Roll i to nie było bez znaczenia.
Raz w miesiącu.
Tego samego dnia każdego miesiąca.
Był też takim nośnikiem energii między niebem, a ziemią ;))
Był też moim prywatnym ''listonoszem'' - ten kto zna mój notes na facebooku, zapewne wie o czym piszę ;)
Już od wczoraj towarzyszy mi w mieszkaniu konik polny, jakoś nie mogę się go pozbyć - ostatniej nocy go wyprosiłam, rano był ponownie.
Niczym zielone światło!
Zapaliło się.
![]() |
| dziś,8pm |
Chce robić to co robię dotychczas, tylko pełniej, spektakularniej.
Dlaczego miałabym nie założyć TEJ Fundacji od TEGO raka?!
Eureka!
W Rak'n'Roll pragnę być przez całe swoje życie, na ile mi pozwoli czas, zdrowie i moje możliwości - ale przecież mogę zrobić jeszcze więcej.
Dopiero teraz dotarło do mnie, że jest tylu ludzi w kraju, którzy decydują się nie tylko na leczenie w klinikach za granicą, ale też często decydują się, by ratować swoje i swoich bliskich życie właśnie poza granicami kraju.
Często to jedyne wyjście z sytuacji i jedyny ratunek.
Myślę o tym już od dawna, ale dziś ten pomysł rozpalił w mojej głowie pożar i nie próbowałam go gasić, a sięgnęłam po telefon, usiadłam do klawiatury, napisałam maile do ludzi i umówiłam się na spotkania.
Podczas wizyty w kraju umówię się na kolejne spotkania z ludźmi, którzy byli inspiracją do tego, by narodził się ten pomysł.
Tak się zastanawiam, że moje dzisiejsze samopoczucie podyktowane wydarzeniami mijającego tygodnia i tak nie jest takie złe, skoro głowa taka kreatywna.
Chciałabym móc napisać Wam o tym wszystkim co przyniósł mi ten tydzień, ale zdecydowałam, że ten blog - pomimo, iż jest mega prawdziwy - jest po coś innego i nie ma tutaj miejsca na mało fajne sprawy, zwłaszcza kiedy zgłasza się coraz więcej osób, które chcą napisać o tym - jak Patka stała się TĄ od TEGO raka.
To jest niesamowite, bo nigdy nie spodziewałabym się tego, że dziś będziemy z tyloma ludźmi turlać tę meGa pozytywną kulę energii.
Dostaję każdego dnia jednego maila, czasem jest ich więcej - od kobiet chorych na raka, które piszą pomimo swojego przygnębienia o tym, jak zaczynają ze mną dzień, zaczynają go z moim wpisem, czy tutaj - czy na facebooku.
Są również maile od rodziców chorych dzieci.
Są to różne historie ludzi, różne etapy choroby.
To jest meGa wzruszające, czasem nie wiem co napisać, ale staram się znaleźć zawsze czas - choć na kilka słów.
Wiecie dlaczego?
Bo zawsze myślę wtedy, że mogę być ostatnią osobą, która cokolwiek do takiego człowieka napisała, bo nie wiem kim jest ktoś po drugiej stronie klawiatury, nie wiem na ile jest prawdziwy, na ile pisze o tym, że jest chory, a na ile jest szczęśliwy.
Wiem sama z własnego doświadczenia - kiedy mój Tata popełnił samobójstwo - wiem, że potrzebował dobrego kompana, dobrego słuchacza, dobrego rozmówcy.
Wiem też, że moja Mama kiedy zachorowała na raka, podczas chemioterapii potrzebowała dobrego kompana, dobrego słuchacza, cichego ale pozytywnego rozmówcy.
Często rozdaję uśmiech na ulicy ludziom, w metrze, w autobusie - bo może właśnie tego ten człowiek potrzebuje.
Czasem wystarczy tak niewiele, by móc dokonać tak dużo.
Dlatego też chcę wykorzystać swój czas najpiękniej jak potrafię, podarować go tym, którzy go potrzebują - nie tym, którzy mi go zabierają i trwonią.
O tym, czym chce zajmować się w życiu dowiedziałam się przeszło rok temu, z każdym miesiącem, z każdym dniem odkrywałam więcej - wiem, że się do tego nadaję, wiem to - bo potrafię zrezygnować z wielu spraw w swoim życiu, potrafię wyrzec się tylu rzeczy, bez których kiedyś myślałam, że życie jest niemożliwe.
Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak szczęśliwie skończyć swój projekt książki - oddać ją Fundacji Rak'n'Roll, cieszyć się z tego do końca życia i robić właśnie TĘ rakową robotę!
Małe łyse głowy to bardzo ciężki temat, ale przecież tylko tak możemy nauczyć się tego, co jest w życiu ważne.
Przepraszam za TAKI wpis, ale to dziś z serca, jak zawsze zresztą, choć dziś dokopałam się do spraw skrytych na samym jego dnie.
piątek, 2 sierpnia 2013
To proste, bo dobro jest proste.
Dorzuć się na trzecią dawkę chemii!
http://www.siepomaga.pl/f/mamserce/c/951
Kochani,
pozostało do uzbierania MNIEJ niż połowa kwoty, tYle już przeszliśmy razem,
zatem warto iść razem dalej.
Dziękuję przede wszystkim w imieniu Rodziców - za każdą pomoc,
ale również i w imieniu swoim, za to że wciąż zgłaszają się nowe miejsca, nowi ludzie, którzy zadają pytania i chcą pomagać.
Szymon już od kilku dni jest w Londynie, obecnie jest pacjentem Moorfields Eye Hospital.
6 sierpnia będzie miał spotkania z lekarzami w Great Ormond Hospital for Children, gdzie 7 sierpnia otrzyma drugą dawkę chemii, na którą udało się uzbierać dzięki Wam wszystkim.
Udało się uzyskać dofinansowanie z Fundacji w Hamburgu, zatem jesteśmy miło przygotowani na wrześniową wizytę Szymona w Londynie.
Jutro, 2 sierpnia zobaczę się z Szymonem i Jego Rodzicami - siądziemy na trawie , porozmawiamy, wspólnie zjemy obiad.
Obiecuję zdjęcia! :-)
Jutro również ukaże się materiał na portalu Londynek.net
http://londynek.net/?
W pomoc dla Szymona zaangażowało się sporo ludzi - nie tylko w kraju, ale na całym świecie.
To proste, bo dobro jest proste.
Na stronie Szymona na facebooku, w prawym górnym rogu - znajdziecie opcję
''Zbieramy na 3 dawkę chemii'', po otworzeniu jej - uzyskacie dostęp do opcji paypal.
https://www.facebook.com/SzymonPietko
Dzięki za Wasze dobre serce, za wsparcie!
Patka
sobota, 27 lipca 2013
Zafunduj sobie
Wyspaliście się?
Mnie obudziły lisy, w dodatku skrzeczące.
Zastanawiam się, czy one tak mają i wydają takie odgłosy, czy też to są jakieś ich zalotne rozwiązania ;)
Przeraźliwy hałas, ale liski fajne.
Udało mi się pstryknąć fotkę, nawet!
Jak dziś będziecie spędzać dzień?
Jedni znajomi wyjeżdzają na wakacje, drudzy piknikują.
Przyjaciele zaprosili mnie dziś do siebie, powinnam pojechać - ale jeszcze się zastanawiam, bo zaplanowałam parę rzeczy na dziś inaczej.
Biorąc pod uwagę, że jutro MY piknikujemy w Greenwich - chciałam nadgonić parę spraw, ale też czemu miałabym się troszkę nie ponudzić, dać odpocząć tej głowie, palcom - by nie dotykały przez jeden dzień klawiatury?
Przeczytałam dziś rano zapowiedź nowego Magazynu Coaching
'' Zafunduj sobie 10 minut dziennie >>nicnierobienia<<. Siedź za biurkiem, gap się w okno, przestań myśleć i nie odbieraj telefonów. Skup się na tym, co widzisz i słyszysz''.
Lubię ten magazyn i czasem przywożę z PL, ten z pewnością kupię podczas pobytu sierpniowego :)
Umiem być sama i bardzo to lubię, niby umiem odpoczywać, aczkolwiek chyba muszę się jeszcze sporo nauczyć!
Jakiś czas temu dostałam też wiadomość od kogoś kogo nawet nie znam, rozmawiałam parę razy przez telefon, wymieniłam się służbową korespondencją i ten ktoś napisał:
''Leć.Tylko troszkę zwolnij :)
W ub roku robiliśmy kampanię społeczną od chorób serca wśród kobiet.
Rozmawiałem z Linds Evans, która stwierdziła '' Jak nas zabraknie to kto się bedzie innymi opiekować?''.Interpretować można na setki sposobów, zwolnij dziewczyno bo masz ważne misje na głowie''
Bardzo mnie to wzruszyło.
Nie miałam ostatnio czasu dla ludzi, dla tych którzy piszą do mnie piękne maile, krótkie wiadomości - postaram się to nadrobić :)
Dziękuję Wam.
Moja okolica to spokojne miejsce, aczkowiek temperamentni sąsiedzi z dziećmi dają popalić w weekendy ;))
Gwarno jest, dlatego też czasem marzę o jakiejś bezludnej wyspie, choć na jeden tydzień.
Wczoraj porozmawiałam z Mamą, wróciła z Kletna - szczęśliwa i z antybiotykiem, o który zadbał ... kleszcz.
Uważajcie na nie, zwłaszcza o tej porze roku!
Wspaniałego weekendu, gdziekolwiek jesteście :)
PS. No i zapomniałabym krzyknąć całemu światu, że udało się z tym dofinansowaniem z Niemiec.
Szpital wreszcie zgodził się na tę propozycję, Rodzicom Szymona będzie znacznie lżej!
Jest moc!
Mnie obudziły lisy, w dodatku skrzeczące.
Zastanawiam się, czy one tak mają i wydają takie odgłosy, czy też to są jakieś ich zalotne rozwiązania ;)
Przeraźliwy hałas, ale liski fajne.
Udało mi się pstryknąć fotkę, nawet!
Jak dziś będziecie spędzać dzień?
Jedni znajomi wyjeżdzają na wakacje, drudzy piknikują.
Przyjaciele zaprosili mnie dziś do siebie, powinnam pojechać - ale jeszcze się zastanawiam, bo zaplanowałam parę rzeczy na dziś inaczej.
Biorąc pod uwagę, że jutro MY piknikujemy w Greenwich - chciałam nadgonić parę spraw, ale też czemu miałabym się troszkę nie ponudzić, dać odpocząć tej głowie, palcom - by nie dotykały przez jeden dzień klawiatury?
Przeczytałam dziś rano zapowiedź nowego Magazynu Coaching
'' Zafunduj sobie 10 minut dziennie >>nicnierobienia<<. Siedź za biurkiem, gap się w okno, przestań myśleć i nie odbieraj telefonów. Skup się na tym, co widzisz i słyszysz''.
Lubię ten magazyn i czasem przywożę z PL, ten z pewnością kupię podczas pobytu sierpniowego :)
Umiem być sama i bardzo to lubię, niby umiem odpoczywać, aczkolwiek chyba muszę się jeszcze sporo nauczyć!
Jakiś czas temu dostałam też wiadomość od kogoś kogo nawet nie znam, rozmawiałam parę razy przez telefon, wymieniłam się służbową korespondencją i ten ktoś napisał:
''Leć.Tylko troszkę zwolnij :)
W ub roku robiliśmy kampanię społeczną od chorób serca wśród kobiet.
Rozmawiałem z Linds Evans, która stwierdziła '' Jak nas zabraknie to kto się bedzie innymi opiekować?''.Interpretować można na setki sposobów, zwolnij dziewczyno bo masz ważne misje na głowie''
Bardzo mnie to wzruszyło.
Nie miałam ostatnio czasu dla ludzi, dla tych którzy piszą do mnie piękne maile, krótkie wiadomości - postaram się to nadrobić :)
Dziękuję Wam.
Moja okolica to spokojne miejsce, aczkowiek temperamentni sąsiedzi z dziećmi dają popalić w weekendy ;))
Gwarno jest, dlatego też czasem marzę o jakiejś bezludnej wyspie, choć na jeden tydzień.
Wczoraj porozmawiałam z Mamą, wróciła z Kletna - szczęśliwa i z antybiotykiem, o który zadbał ... kleszcz.
Uważajcie na nie, zwłaszcza o tej porze roku!
Wspaniałego weekendu, gdziekolwiek jesteście :)
PS. No i zapomniałabym krzyknąć całemu światu, że udało się z tym dofinansowaniem z Niemiec.
Szpital wreszcie zgodził się na tę propozycję, Rodzicom Szymona będzie znacznie lżej!
Jest moc!
środa, 24 lipca 2013
Zapach peonii
Dziękuję, że jesteście.
Gdzieś po drugiej stronie klawiatury, często nawet nie wiem gdzie jest Wasze miejsce - a jesteście.
Za to Wam dziękuję.
Za wszystkie dobre słowa, które piszecie do mnie jak już mnie znajdziecie, gdzieś na facebooku ;)
To jest niesamowite!
Staram się troszkę zwolnić swoje tempo, które ostatnio było niemalże zabójcze, ale zauważyłam, że jak zwalniam - to boli mnie głowa ;)
Ciekawe to jest, bo rzeczywiście jak robi się jakieś miejsce w tej głowie - to jej chyba jest źle i wtedy wysyła sygnał, ona lubi być wypełniona po brzegi.
Sama już nie wiem, jak to ze mną i z tą moją głową jest.
Nie umiem nic nie robić, nie znoszę tego, jak nie wiem co ze sobą zrobić.
Kochani, od wczoraj prowadzę rozmowy z Great Ormond Hospital for Children - mam wrażenie, że to jakaś walka z wiatrakami, niestety nie potrafię odpuścić - dopóki nie dowiem się, że wszystkie drogi zostały przetarte.
I tak już mają mnie dość w tym szpitalu, ale trudno.
Patki wiele osób ma dość ;))
Jak będzie trzeba - pojadę tam z telewizją, bo o tym trzeba powiedzieć, i niech powie o tym ten, który ratuje życie, ale według jakiegoś regulaminu!
Czekam cierpliwie dziś na to co wyniknie, emocje nic nam nie podpowiedzą- aczkolwiek w moim przypadku czasem impuls to właściwa droga, ale tak - sprawa jest zbyt poważna i tylko spokój może ją uratować.
Potrzebuję kupić białą ramę, dużą.
Na plakat Łeb do słońca mam ścianę w swoim mieszkaniu, a konkretnie w mojej sypialni ;)
Będzie pasować do całości, ogólnie chyba będzie pasować do mnie - poza tym będzie mnie ładować tą energią jeszcze bardziej ;)
Zaczęłam dzień bez kawy, skończyła się puszka, przede mną perspektywa zakupów, siedzę i sączę kubek millicano caff free i jakoś funkcjonuję.
Cudownego dnia Wam życzę, gdziekolwiek jesteście, cokolwiek robicie.
Zachwytu nad małymi rzeczami.
Zabierzcie sobie po pachnącej peonii i pamiętajcie, że Wam dziękuję :)
Gdzieś po drugiej stronie klawiatury, często nawet nie wiem gdzie jest Wasze miejsce - a jesteście.
Za to Wam dziękuję.
Za wszystkie dobre słowa, które piszecie do mnie jak już mnie znajdziecie, gdzieś na facebooku ;)
To jest niesamowite!
Staram się troszkę zwolnić swoje tempo, które ostatnio było niemalże zabójcze, ale zauważyłam, że jak zwalniam - to boli mnie głowa ;)
Ciekawe to jest, bo rzeczywiście jak robi się jakieś miejsce w tej głowie - to jej chyba jest źle i wtedy wysyła sygnał, ona lubi być wypełniona po brzegi.
Sama już nie wiem, jak to ze mną i z tą moją głową jest.
Nie umiem nic nie robić, nie znoszę tego, jak nie wiem co ze sobą zrobić.
Kochani, od wczoraj prowadzę rozmowy z Great Ormond Hospital for Children - mam wrażenie, że to jakaś walka z wiatrakami, niestety nie potrafię odpuścić - dopóki nie dowiem się, że wszystkie drogi zostały przetarte.
I tak już mają mnie dość w tym szpitalu, ale trudno.
Patki wiele osób ma dość ;))
Jak będzie trzeba - pojadę tam z telewizją, bo o tym trzeba powiedzieć, i niech powie o tym ten, który ratuje życie, ale według jakiegoś regulaminu!
Czekam cierpliwie dziś na to co wyniknie, emocje nic nam nie podpowiedzą- aczkolwiek w moim przypadku czasem impuls to właściwa droga, ale tak - sprawa jest zbyt poważna i tylko spokój może ją uratować.
Potrzebuję kupić białą ramę, dużą.
Na plakat Łeb do słońca mam ścianę w swoim mieszkaniu, a konkretnie w mojej sypialni ;)
Będzie pasować do całości, ogólnie chyba będzie pasować do mnie - poza tym będzie mnie ładować tą energią jeszcze bardziej ;)
Zaczęłam dzień bez kawy, skończyła się puszka, przede mną perspektywa zakupów, siedzę i sączę kubek millicano caff free i jakoś funkcjonuję.
Cudownego dnia Wam życzę, gdziekolwiek jesteście, cokolwiek robicie.
Zachwytu nad małymi rzeczami.
Zabierzcie sobie po pachnącej peonii i pamiętajcie, że Wam dziękuję :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






